Chyba tak, bo przecież to, czego jesteśmy dziś świadkami – bezprawne pozbawianie opozycji pieniędzy, realna groźba zamachu stanu, odwołania wyborów lub ich „skręcenia” w taki sposób, że – jak wyjawił Ryszard Kalisz w radiu TOK FM – całkowicie bezprawnie „powoła” się marszałka Sejmu na pełniącego obowiązki prezydenta RP i za jego pomocą dokona zmiany ustroju – to rzeczy bez precedensu. Rzeczy, które powinny wzbudzać nie tylko trwogę, ale także mobilizować do sprzeciwu. Ale nie mobilizują. Większość Polaków, która być może i dostrzega słabość rządów koalicji 13 grudnia, dość obojętnie podchodzi do ww. zagrożeń. Ot – znów się żrą przy Wiejskiej, jakieś sądy, jakieś izby, jakieś komisje – wszystko jak zawsze – powtarzają Polacy i patrzą jak na mordobicie. Tylko że to nie jest „jak zawsze”. Donald Tusk i jego hunwejbini chcą „domknąć system” i bezprawnie zmienić ustrój Rzeczypospolitej. W obliczu zagrożenia, które dla tego planu stanowi kandydat Karol Nawrocki, są gotowi na wszystko.
Co zrobią Polacy?
Chciałbym Państwa zapytać o słynny polski gen buntu. Gdzie on właściwie jest? Czy sprowadza się jedynie do narzekania lub ciskania gromów w telewizor lub smartfon?