Przypomnijmy, co pisał w sztambuchu młody jeszcze muzyk w drodze do Paryża na wieść o upadku powstania listopadowego i zdobyciu przez Rosjan Warszawy: „(...) wróg w domu. Przedmieścia zburzone – spalone. (…) O Boże, jesteś ty! Jesteś i nie mścisz się! – Czy jeszcze ci nie dość zbrodni moskiewskich – albo – alboś sam Moskal!”.
To romantyczne wołanie, bluźnierstwo iście mickiewiczowskie, dobrze oddaje głębię uczuć narodowych artysty, który nigdy już do Polski nie wrócił, ale i nigdy o niej nie zapomniał. Cyprian Norwid wyraził to najlepiej, mówiąc o Chopinie: „Rodem warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel”.