Z kolei po drugiej stronie nie widać dobrego rozwiązania. Szanse na przyjęcie obecnego dealu z Brukselą przez Izbę Gmin są równe zeru. Kolejne referendum niepewne, bo przewaga zwolenników remainu (zostać w UE) nad brexitowcami to parę procent i może się wahnąć, jeżeli UE wciąż będzie chciała, aby dumny Albion klęczał na grochu. Z kolei twardy brexit, czyli wyjście Brytyjczyków z UE bez żadnego porozumienia, przyniesie chaos ekonomiczny, który nie opłaca się żadnej ze stron. My musimy przede wszystkim walczyć o prawa naszych rodaków na Wyspach. I wyciągnąć wniosek: uważać na referenda, skoro po nich premierzy dwóch z czterech największych krajów w UE (W. Brytania i Włochy) podali się do dymisji.