W polskim tenisie nigdy nie było tak dobrze. Iga Świątek w poniedziałek oficjalnie wskoczy na pierwsze miejsce w rankingu WTA. 20-letnia podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego osiągnęła na początku roku niesamowitą formę, wygrała trzy turnieje z rzędu, a w finale w Miami wręcz zmiażdżyła Naomi Osakę nie dając utytułowanej rywalce ugrać nawet gema w drugim secie.
Urodzona w Warszawie tenisistka jest dopiero czwartą w historii, której w jednym sezonie udało się wygrać prestiżowe zawody zarówno w Indian Wells, jak i w Miami. Iga w ten sposób podąża śladami legendarnej Steffi Graf, znakomitej Kim Clijsters i Wiktorii Azarenki.
„Polska ma tenisowe brylanty” - mówi Wojciech Fibak, bowiem nie możemy zapomnieć o Hubercie Hurkaczu, który w Miami Open triumfował w grze podwójnej wspólnie z Johnem Isnerem, a w singlu dotarł do półfinału pokonując po drodze Daniiła Miedwiediewa. Przy okazji pozbawił Rosjanina szansy na zostanie pierwszą rakietą świata, pod nieobecność w Miami nieszczepionego przeciwko COVID-19 Novaka Djokovića.
Duma z polskich gwiazd
Z polskich gwiazd sportu można być dumnym. Klasę pokazują nie tylko w rywalizacji na korcie, ale także poza nim. Iga Świątek po zwycięstwie z Osaką w krótkim przemówieniu oświadczyła:
Mam nadzieję, że następnym razem, kiedy będę miała okazję przemawiać, nastaną inne czasy, Ukraina znów będzie wolna i na świecie zapanuje pokój.