Arłukowicz zachowuje się jak ktoś z napadem białej gorączki. W TVN24 sugerował wprost, że wie o różnych nadużyciach, a nawet przestępstwach popełnianych przez różnych polityków, posługując się językiem kryminalnych zakapiorów. Skąd tak niezdrowe emocje u polityka, który niegdyś jako poseł SLD oskarżał Donalda Tuska o przeciek w aferze hazardowej? Ano wspólnych zdjęć z Kacprzykiem nie da się usunąć z archiwów sieci.
Te, podobnie jak rękopisy, nie płoną. Arłukowicz roznosił ulotki wspólnie z młodym lekarzem i namawiał wyborców do głosowania na niego. Tłumaczenia, że europoseł o niczym nie wiedział i nie słyszał, a Kacprzyka nie zna, są niewiarygodnie żałosne.