Biało-czerwoni zapewnili sobie tym samym także udział w eliminacjach ME 2029, które rozpoczną się w listopadzie 2027 r. Będzie to 43. Eurobasket w historii.
Drugi etap kwalifikacji MŚ Polska rozpocznie wyjazdowym meczem z Izraelem, najprawdopodobniej w Rydze (ze względu na sytuację polityczną mecze nie są rozgrywane w tym kraju). 30 sierpnia w Ergo Arenie w Trójmieście biało-czerwoni podejmą inną drużynę grupy E: mistrzów świata i Europy Niemców lub Chorwatów (mecze tych drużyn w grupie E zakończą się dziś wieczorem).
Polska - Holandia 92:84 (18:16, 28:28, 27:21, 19:19)
Polska: Kamil Łączyński 18, Michał Sokołowski 13, Dominik Olejniczak 12, Mateusz Ponitka 11, Przemysław Żołnierewicz 8, Andrzej Pluta 7, Aleksander Balcerowski 7, Łukasz Kolenda 7, Jarosław Zyskowski 5, Jakub Szumert 4, Michał Michalak 0, Jakub Urbaniak 0;
Holandia: Keye van der Vuurst 26, Lukas Kruithof 21, Marijn Ververs 15, Nathan Kuta 10, Leon Williams 6, Sander Hollanders 2, Emmanuel Ugbo 2, Max Pikaar 2, Troy Koehler 0, Kjeld Zuiderna 0;
Po trzydziestu latach koszykówka w wydaniu reprezentacji mężczyzn wróciła do Krakowa (ostatni mecz kadry - przeciw Czechom odbył się w 1996 r. w hali Wisły) i od razu w dobrym stylu. Polacy pokonali po emocjonującym spotkaniu Holendrów i przypieczętowali awans do drugiej fazy eliminacji.
W 16. pojedynku z Holendrami o punkty biało-czerwoni zanotowali 12. wygraną, która nie przyszła im jednak łatwo, ale nie była tak niesamowita jak pierwsze spotkanie, w Hadze w listopadzie. Polacy prowadzili wówczas tylko dwa razy - w pierwszej (3:2) i ostatniej minucie, w sumie 83 sekundy, a przegrywali już w trzeciej odsłonie różnicą 21 pkt.
Największy wkład w zwycięstwo w Krakowie w tym wyrównanym meczu z 12 remisami na tablicy, mieli 37-letni Kamil Łączyński, który miał 18 pkt, pięć asyst i cztery przechwyty, co dało mu najwyższy wskaźnik efektywności (25) oraz środkowy Dominik Olejniczak z 12 pkt i 9 zbiórekami.
Polacy rozpoczęli piątką z kapitanem Mateuszem Ponitką, Andrzejem Plutą, Michałem Sokołowskim i 20-letnim Jakubem Szumertem. Ten ostatni zdobył pierwsze punkty w spotkaniu po piłce wywalczonej jak zwykle z poświęceniem przez Ponitkę. Potem przewagę uzyskali szybko grający Holendrzy 9:8, 14:12. Wynik po pierwszej kwarcie 18:15 ustalił Kamil Łączyński trafiając dwa razy z rzędu zza linii 6,75 m.
W drugiej odsłonie rywale, za sprawą niezwykle aktywnego rozgrywającego Keye van der Vuursta (po 20 minutach miał 15 pkt i 6 asyst), uzyskali większą przewagę: 32:27, 34:29. I znowu „trójki”, Łączyńskiego dały biało czerwonym remisy 34:34 i 41:41 na 64 sekundy przed przerwą. Po 20 minutach, po kolejnej rzucie zza linii 6,75 m - tym razem Jarosława Zyskowskiego drużyna Igora Milicicia, z którym właśnie federacja przedłużyła kontrakt co najmniej do lata 2027 r., prowadziła 46:44. Na koncie Łączyńskiego było 12 pkt i dwie asysty.
Koszykarze Oranjes mieli przewagę pod tablicami (18:12), którą w drugiej części udało się Polakom zminimalizować - ostatecznie wygrali w tym elemencie 32:31.
Po przerwie Polacy skuteczniej potrafili narzucić rywalom swój styl gry. Po trzech kwartach było 73:65, bo zgodnie ze „scenariuszem wieczoru” ostatni rzut - zza linii 6,75 m, trafił Łączyński.
W ostatniej kwarcie podopieczni trenera Milicicia kontrolowali sytuację, prowadzili 76:68, ale Holendrzy nie zamierzali się poddawać. Trafiali za trzy van der Vuurst oraz niesamowity Lucas Kruithof, który wykorzystał siedem z ośmiu rzutów zza linii 6,75 m. To właśnie obydwaj ci gracze sprawiali Polakom największe problemy - van der Vuurst zakończył mecz z 26 pkt, dziewięcioma asystami i pięcioma zbiórek.
W 36. minucie Holendrzy przegrywali tylko 78:81 i wynik był sprawą otwartą. W końcówce sprawy w swoje ręce wzięli liderzy: Ponitka, Sokołowski i Pluta. Ten ostatni, MVP finałów ekstraklasy koszykarzy, rzutem za trzy na 140 sekund przed końcową syreną, który dał prowadzenie 88:80 przypieczętował sukces zespołu trenera Milicicia.
Polacy niesieni dopingiem kibiców nie dali już sobie odebrać zwycięstwa. Tym razem rekordu frekwencji w tej arenie na meczu koszykówki nie udało się pobić - spotkanie obejrzało 8110 fanów. 18 grudnia 2014 r. tuż po otwarciu Tauron Areny Kraków, na spotkaniu koszykarek Wisły Can-Pack Kraków w Eurolidze z Galatasaray Stambuł (53:64) było 13 tysięcy kibiców.