Nie chcą „znanych twarzy”. Ale wyjścia nie mają
Kampania przed wyborami prezydenckimi trwa we Francji już od kilku miesięcy. Oficjalnie zaczęła się jednak po wakacjach. Nie jest to gra zbyt czysta. Na przeciwników politycznych wyciąga się „haki”.
Z kolei Jerome Cahuzac, były minister budżetu w rządzie Jean-Marca Ayraulta, został oskarżony, poniekąd w odwecie, o finansowanie w 1992 r. kampanii socjalistycznego premiera Rocarda z konta w Szwajcarii zasilanego przez koncerny farmaceutyczne. Główne partie mają „swoich” sędziów śledczych, a przy okazji wyborów potrzebne są „na pokładzie wszystkie ręce”.
Sytuacja we Francji jest obecnie dość wyjątkowa. O prezydenturze mogą bowiem rozstrzygnąć nie planowane na kwiecień i maj 2017 r. wybory, ale planowane już na listopad tego roku prawybory... partyjne. Hollande, jako kandydat socjalistów, prawdopodobnie nie wejdzie do II tury, a kandydatce Frontu Narodowego Marine Le Pen także w II turze może po prostu zabraknąć do zwycięstwa dodatkowych głosów. Dlatego triumfator prawyborów wśród Republikanów będzie miał wszystkie atuty, by stać się lokatorem Pałacu Elizejskiego.
Republikanie
W prawyborach centroprawicy wystartował już były prezydent Nicolas Sarkozy. 25 sierpnia złożył w związku z tym dymisję ze stanowiska przewodniczącego partii. Harmonogram prawyborów partyjnych wygląda w ten sposób, że 21 września zostanie ogłoszona pełna lista kandydatów. Do zgłoszenia kandydatury trzeba zebrać 2,5 tys. podpisów członków partii (ma ona 265 tys. członków), z co najmniej 15 różnych federacji departamentalnych (maksymalnie 250 podpisów z jednego departamentu). Do tego trzeba zebrać 250 podpisów poparcia od partyjnych radnych (poczynając nawet od szczebla lokalnego). Na tej liście poparcia musi być jednak co najmniej 30 podpisów deputowanych do parlamentu i ten warunek znacznie ograniczy szansę startu mniej znanych kandydatów.
Na 24 listopada przewidziano debatę telewizyjną dwóch kandydatów centroprawicy, którzy wygrają I turę prawyborów (19 i 20 listopada). Druga tura odbędzie się tydzień później. W prawyborach organizowanych w ok. 10 tys. lokali mogą brać udział wszystkie osoby zarejestrowane na listach wyborczych, które wniosą 2 euro opłaty na pokrycie kosztów i zadeklarują „na honor”, że podzielają wartości Partii Republikanów. Oficjalne ogłoszenie wyników i wybór kandydata tej partii na prezydenta nastąpi 20 grudnia.
Prawybory centroprawicowych Republikanów mają po dwóch rozgrywających. Kontrkandydatem Sarkozy’ego jest b. premier Alain Juppe. Sondaże dają mu nawet przewagę nad byłym prezydentem. Mer Bordeaux zyskał poparcie środowisk finansowych, a jego program nosi tytuł „Do silnego państwa”. Sarkozy jest z kolei bardzo aktywny. Jego książka „Wszystko dla Francji” stała się bestsellerem. Były prezydent zawarł w niej 5-punktowy program wyborczy. Pierwszy rozdział dotyczy ekonomii (m.in. zniesienie podatku od fortun, likwidacja w ciągu 5 lat 200 tys. etatów „funkcjonariuszy publicznych”, zrównanie systemu emerytalnego pracowników sektora publicznego i prywatnego, zmniejszenie podatków od wynagrodzenia pracowników, 64 lata jako wiek emerytalny w 2025 r., ale i zmniejszenie zadłużenia publicznego kraju o 100 mld euro). Punkt drugi programu Sarkozy’ego to rozwiązywanie problemów islamu. Postuluje on m.in. wstrzymanie imigracji zarobkowej i zawieszenie tzw. łączenia rodzin, czyli sprowadzania przez imigrantów krewnych. Sarkozy obiecuje także np. kontrolę imamów. W rozdziale „Bezpieczeństwo” pada obietnica przywrócenia „autorytetu państwa”, walki z recydywistami, obniżenia wieku odpowiedzialności karnej do 16 lat i tworzenia „centrów deradykalizacji” dla terrorystów opuszczających więzienia. Program uzupełniają rozdziały dotyczące edukacji i zdrowia. Problem w tym, że będąc lokatorem Pałacu Prezydenckiego, Sarkozy także mnożył pomysły, których jednak w większości nie realizowano. Sondaże dają Sarkozy’emu i Alainowi Juppemu po ok. 34 proc. głosów, a daleko za nimi pozostają były minister rolnictwa Bruno Le Maire (17 proc.) i inny były premier Francois Fillon (9 proc.).
Nie wiadomo jak zachowa się Fracoise Bayrou (Ruch Demokratyczny – MoDem). Bayrou popiera Juppego, ale w wypadku wystawienia Sarkozy’ego nie wyklucza, że w wyborach krajowych pojawi się dodatkowo i jego kandydatura.
Socjaliści
„Naturalnym” kandydatem pozostaje Francois Hollande. Pomimo fatalnych sondaży (12 proc. uważa go za dobrego prezydenta) może uzyskać nominację partyjną. Socjalistyczne prawybory odbędą się tylko wśród kandydatów PS (bez dysydentów, koalicyjnych Zielonych czy udziału lewicowego populisty Jeana-Luca Melenchona). Według niektórych sondaży Hollande pokonuje w II turze prawyborów 53:47 Arnauda Montebourga (ministra ekonomii).
Na lewicy błysnął zdymisjonowany niedawno minister gospodarki Emmanuel Macron. Jednak „twardy” elektorat socjalliberalny szacuje się we Francji najwyżej na 6 proc., a sam Macron jest dla PS „ciałem obcym”.
Szanse dostania się kandydata PS do II tury są czysto teoretyczne. Sondaże nie przewidują takiego scenariusza już od ponad roku. Socjaliści nie radzą sobie w ekonomii, a ich reformy dotyczyły głównie wprowadzania „postępowych standardów”, jak np. homoseksualne śluby, czy niszczenia szkolnictwa. Ich bezradność dała o sobie znać także w czasie kryzysu emigracyjnego i fali zamachów terrorystycznych.
Narodowcy
Marine Le Pen robi wszystko, by przekroczyć barierę 50 proc. Większość sondaży daje jej niemal pewne zwycięstwo w I turze (mogłaby przegrać jedynie z Juppem). W II turze dochodzi jednak zwykle do wezwań wszystkich polityków lewicy do wyboru „mniejszego zła”, którym ma być centroprawicowy, ale „republikański” kontrkandydat.
W programie ekonomicznym FN jest sporo populizmu. Padają tu m.in. obietnice podniesienia do o 200 euro płacy minimalnej, rewaloryzacji emerytur („z preferencją dla Francuzów”), zmniejszenia podatku na paliwa czy rachunków za gaz i elektryczność. W kwestii emigracji Le Pen obiecuje zmniejszyć ją z obecnych 200 tys. rocznie do 10 tys. (wysoko wykwalifikowanych specjalistów). Wszystkie osoby przebywające nad Sekwaną nielegalnie zostaną wydalone. Do tego dochodzi hasło: zero tolerancji dla przestępczości.
Poza nagłośnionym w Polsce postulatem zorganizowania referendum w sprawie przynależności Francji do UE, program kandydatki FN zawiera i tak rewizję różnych traktatów (m.in. wolny przepływ handlu i usług).
Zakończyć ma się też era integracji z NATO. Francja postawić ma własne siły odstraszania, a budżet armii ma wzrosnąć do 2 proc. PKB. FN popiera jednak kooperację europejską w dziedzinie obronności. Pada także obietnica stworzenia 50-tysięcznej Gwardii Narodowej jako obrony terytorialnej.
Populistycznym pomysłem jest nowy zasiłek wychowawczy, który ma wynieść 80 proc. najniższej płacy. Do tej samej kategorii należy postulat rent rolniczych w wysokości 85 proc. najniższej pensji. Le Pen obiecuje też zastąpienie Wspólnej Polityki Rolnej – Francuską Polityką Rolną.
W programie zawarto także obietnicę przywrócenia instytucji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Parom monopłciowym pozostawia się przepisy tzw. PACS, które przez wiele lat zabezpieczały prawa takich związków.
W wypadku Marine Le Pen można się spodziewać mocnej porcji krytyki medialnej, a jej szanse przebicia „szklanego sufitu”, jeśli nie wydarzy się nic spektakularnego, będą dość teoretyczne.
Tymczasem niezależnie od obietnic, ok. 70 proc. Francuzów nie chciałoby wybierać „znanych twarzy”. Większość nie chce ani Sarkozy’ego, ani Hollande’a, ani Juppego. Nie chcą, ale pewnie będą musieli.