Kobiety mają gorzej
System emerytalny w naszym kraju nie jest łaskawy dla kobiet – to eufemistyczne ujęcie problemu. Średnia emerytura kobiet w Polsce w 2014 r.
Są powody, by bić na alarm. Coraz więcej osób otrzymuje świadczenia emerytalne poniżej gwarantowanego poziomu, wynoszącego 880 zł miesięcznie. W ogromnej większości uboga starość dotyczy kobiet. Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych to Polki w 95 proc. otrzymują świadczenia minimalne, a także środki poniżej gwarantowanego prawem poziomu! Dodajmy do tego, że według Eurostatu ryzyko ubóstwa i wykluczenia społecznego w państwach unijnych wynosi 16,9 proc. w wypadku mężczyzn i 20,1 proc. w wypadku kobiet w wieku 65–75 lat.
Piekło starości
Część tych zatrważających danych zawiera wydany przez Instytut Spraw Publicznych raport „Sytuacja kobiet w systemie emerytalnym”. Dokument opracowały Janina Petelczyc, pracowniczka Instytutu Polityki Społecznej UW, ekspertka ds. zabezpieczenia społecznego, oraz Paulina Roicka, adwokat, doktorantka w Instytucie Polityki Społecznej na Uniwersytecie Warszawskim.
Już we wstępie autorki przypominają fakty, które wciąż dość łatwo wypiera się z debaty publicznej: zachodzące przemiany społeczne i ekonomiczne będą prowadziły do obniżenia stopy zastąpienia, czyli relacji pomiędzy wysokością zarobków a przyszłym świadczeniem emerytalnym. Według obecnych szacunków wynosi ona obecnie 50 proc., ale za 20–30 lat wysokość emerytury będzie stanowiła ok. 20–30 proc. pensji, w zależności od wcześniejszej sytuacji zawodowej poszczególnych Polek i Polaków. W niemałym stopniu przyczyni się do tego obecne rozpowszechnienie tzw. umów śmieciowych. Cywilnoprawne zobowiązania są naprawdę dobre w wypadku stosunkowo nielicznych kontraktów menedżerskich, lekarskich, medialnych. Ale dla większości kobiet i mężczyzn mogą oznaczać piekło starości. Szczególnie dla młodych i pracujących dziś Polek stanowi to większe ryzyko przyszłego popadnięcia w ubóstwo.
Jaka jest geneza przyszłych i obecnych problemów, które skutkują gorszą pozycją starszych kobiet w życiu społecznym i ekonomicznym? Jeden z fundamentalnych kłopotów wynika z systemu opartego na metodzie zdefiniowanej składki, uzależniającego wysokość przyszłego świadczenia od kwoty wpłaconych składek. A to wprost wiąże się z gorszą sytuacją Polek na rynku pracy.
Niższe pensje, gorsze emerytury
Ekspertki wskazują trzy aspekty tego zjawiska. Po pierwsze, dysproporcje w dochodach kobiet i mężczyzn wynikają z pracy kobiet na mniej prestiżowych stanowiskach (mniej kobiet zajmuje stanowiska kierownicze). Polki częściej również podejmują prace o mniejszych możliwościach awansu, a także w sektorach, w których pensje są niższe. Po drugie, kobiety częściej niż mężczyźni pracują w niepełnym wymiarze czasu pracy, co wiąże się choćby z obowiązkami macierzyńskimi albo opieką nad starszymi/schorowanymi członkami rodzin. I tak w 2014 r. 32,2 proc. kobiet zatrudnionych w wieku 15–64 lata pracowało na część etatu, gdy odsetek mężczyzn w tej samej sytuacji wynosił 8,8 proc. Po trzecie wreszcie wciąż utrzymuje się niższa aktywność zawodowa Polek, za to wyższa jest wśród nich stopa bezrobocia.
Z tymi kwestiami wiążą się inne bolączki społeczne, z którymi od dawna zmagają się Polki (ale także Polacy, bo przecież nierzadko przekłada się to na kwestie okołomałżeńskie i rodzinne). III Rzeczpospolita jest krajem o niedorozwiniętej sieci opieki instytucjonalnej i wciąż słabo wykształconym modelu partnerskim. Obyczaje społeczne i rozpowszechnione wzorce kulturowe mają swoje odzwierciedlenie w realiach prawno-instytucjonalnych.
Petelczyc i Roicka wprost stwierdzają, że regulacje prawne skutkują gorszą sytuacją kobiet w systemie emerytalnym: „nie wszystkie okresy opieki nad dzieckiem traktowane są jako okresy ubezpieczenia, czyli okresy składkowe. Częste korzystanie z przerw w zatrudnieniu w celu świadczenia opieki może przełożyć się na prawo do emerytury lub jej wysokość”. Problemem jest też niska w wielu wypadkach podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe osób sprawujących opiekę nad członkiem rodziny: składki, jakie płyną w takich sytuacjach z budżetu, nie mają najmniejszego pozytywnego wpływu na wysokość przyszłych świadczeń.
Kupić leki czy jedzenie?
Przy okazji: problem nieodpłatnej pracy kobiet stanowi u nas wciąż właściwie ciekawostkę w debacie publicznej. Tymczasem na ogół to starsze Polki, niezależnie od tego czy pracują, czy są na emeryturze, czy też pracują pomimo odbieranych świadczeń, pełnią większość „usług domowych” – nie tylko zajmują się na ogół gotowaniem i sprzątaniem, szeroko rozumianymi opieką i pielęgnacją.
Najbardziej dramatyczna jest sytuacja starszych Polek, które odbierają najniższe świadczenia emerytalne. Tego typu zagadnienia badała Katarzyna Duda, autorka głośnego raportu „Outsourcing usług ochrony oraz sprzątania w instytucjach publicznych. Wpływ publicznego dyktatu najniższej ceny usług na warunki zatrudniania pracowników przez podmioty prywatne”. W wywiadzie „Rzeczpospolita Wyzysku” badaczka mówiła „Nowemu Obywatelowi” o sytuacji ubogich pracujących Polek, na ogół sprzątaczek: „one zarabiają na życie, na podstawowe potrzeby... W przypadku tych kobiet widać, jak system emerytalny został skompromitowany przez swoją obecną formę. Przecież z zasady emerytura powinna wystarczać ludziom na życie. A te kobiety muszą często wybierać między opłatami, kupnem leków i jedzenia”.
W niektórych opowiedzianych przez Katarzynę Dudę historiach jak w soczewce skupiają się polskie potransformacyjne realia, wrogie zwykłym ludziom. Aż trudno uwierzyć, że takie sytuacje mają miejsce w kraju, w którym oficjalnie głosi się kult „Matki Polki”: „Jedna ze sprzątaczek z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, której firma FMD Marcin Działowski nie wypłaciła wynagrodzenia, od urodzenia żyła w mieszkaniu, które nie było własnościowe. To jej miejsce na świecie. Nagle usłyszała, że albo je wykupi, albo kto inny będzie mógł nabyć to mieszkanie. Musiała wziąć kredyt, pozostały jej jeszcze trzy lata spłacania. Spójrzmy, jak to funkcjonuje – nie dość, że osoby takie jak ona, starsze kobiety, nie mają zagwarantowanego odpowiedniego świadczenia emerytalnego, to są źle traktowane w momencie, gdy podejmują pracę”.
Nietrudno spostrzec, że przez kilka dekad transformacji, pomimo wielu jej pozytywnych skutków, pracujemy na rozłożoną w czasie katastrofę społeczną, która przypomina wznoszącą się powoli monstrualną falę. Dziś jesteśmy na początku tego procesu, ale widać wyraźnie, że będzie on narastał. Niewykluczone, że za kilka dekad konieczne będzie wprowadzenie jakiejś formy powszechnych obywatelskich świadczeń emerytalnych gwarantujących Polkom i Polakom przeżycie na minimalnym poziomie. Szczególnie Polki będą miały gorzej.