Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jan Pospieszalski,
18.07.2016 18:10

Jeden batalion wystarczy

Bezpieczeństwo Polski to nie jest kwestia tylko jednego, dwóch czy nawet kilku batalionów sojuszników. To przede wszystkim nasza własna zdolność obronna.

Bezpieczeństwo Polski to nie jest kwestia tylko jednego, dwóch czy nawet kilku batalionów sojuszników. To przede wszystkim nasza własna zdolność obronna. Izrael, Finlandia, Szwajcaria postawiły na koncepcję starą jak świat. Każdy obywatel jest żołnierzem.

"Czy wystarczy wam jeden batalion, żeby się obronić?” – pytanie rosyjskiej dziennikarki, zadane ministrowi Antoniemu Macierewiczowi (w dodatku po rosyjsku) wywołuje zrozumiałe oburzenie, ale paradoksalnie jestem za nie wdzięczny. Ukazało bowiem nastroje rosyjskich elit opiniotwórczych. Zakładając nawet, że oddelegowana na polski kierunek reporterka jest funkcjonariuszką Putina, a pytanie było prowokacją, myślę, że ten rodzaj lekceważenia, wręcz pogardy wobec Polski – traktowanie nas jak utraconej kolonii – tkwi głęboko w mentalności współczesnych Rosjan. Musimy mieć tego świadomość, bo perspektywa militarnej agresji wobec Polski jest tylko wtedy realna, gdy istnieje na nią społeczne przyzwolenie. Trudno wojować z kimś, przed kim obywatele czują respekt, a własny naród nie uznaje za wroga. Wie o tym nawet ktoś taki jak Putin. Odpowiem więc w zastępstwie ministra:

– Dziś jeden batalion nie wystarczy. Bezpieczeństwo Polski to nie jest kwestia tylko jednego, dwóch czy nawet kilku batalionów sojuszników. To przede wszystkim nasza własna zdolność obronna. Doceniając wysiłki MON wkładane w reformowanie armii i odbudowę jej zdolności bojowych, trzeba jednak przyznać, że nawet stutysięczne siły zbrojne to za mało, by zniechęcić potencjalnego agresora. Musimy brać przykład z tych krajów, które będąc w niesprzyjającym położeniu, wyciągnęły wnioski z historii i potrafiły stworzyć skuteczną siłę odstraszania. Izrael, Finlandia, Szwajcaria postawiły na koncepcję starą jak świat, gdyż lepszej nie wymyślono. Każdy obywatel jest żołnierzem (a w wypadku Izraela nawet obywatelką).


Warunkiem pierwszym reaktywowania tej zasady jest zmiana mentalności. Dorosły mężczyzna, tak jak było kiedyś, w sytuacji zagrożenia powinien móc bronić swojej rodziny, wioski, dzielnicy, ojczyzny. Aby to było możliwe, musi mieć w domu broń i umieć się nią posługiwać. Historycznie patrząc, Polaków rozbroili zaborcy. Mimo wysiłków wielu środowisk lata II RP nie przyniosły zasadniczej zmiany, co boleśnie dało się we znaki w czasie Powstania Warszawskiego. Powszechny dostęp do broni rozumiem podobnie jak dostęp do samochodów. Prawo do posiadania broni powinno być regulowane tak jak uzyskiwanie prawa jazdy. Samochód jest śmiercionośnym urządzeniem, a jednak przy spełnieniu odpowiednich wymagań każda Polka i każdy Polak może uzyskać uprawnienia do jego prowadzenia. Ale to nie koniec analogii. W różnych koncepcjach obrony terytorialnej pojawia się pomysł szkoleń, przy założeniu, że dysponentem broni będzie samorząd, a cały arsenał będzie miał pod kluczem zaufany urzędnik. To chory pomysł. Nie tylko regularne szkolenia są warunkiem sprawnego posługiwania się karabinem czy pistoletem. Umiejętności obywatela-żołnierza pozbawionego codziennego obcowania z bronią można porównać do umiejętności kierowcy, którego samochód jest w garażu u burmistrza, a kluczyki można dostać tylko raz w miesiącu. W ubiegłym tygodniu pisałem, jak ważna jest tzw. pamięć mięśniowa, porównując szkolenie żołnierza do treningu piłkarza. Podobnie jest w muzyce, gdzie warunkiem sukcesu jest codzienny kontakt z instrumentem. Wszelkie pomysły deponowania broni w samorządowych arsenałach to nie tylko przykład braku zaufania do dorosłych obywateli, to groźna koncepcja również dlatego, że w wypadku agresji ułatwi paraliż obrony terytorialnej przez przejęcie lub zbombardowanie samych magazynów. Powszechne i regularne szkolenia, promowanie kultury obchodzenia się z bronią i posiadanie jej w domu, sieć dostępnych strzelnic i moda na sprawność fizyczną to konieczne warunki zbudowania wielomilionowej obywatelskiej armii będącej wsparciem zawodowych jednostek. Wtedy jeden batalion NATO wystarczy.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane