Nasz człowiek Rzepliński
Nie jest to żart.
To jednak nie koniec zasług Rzeplińskiego. Większość w Trybunale, nawet pomimo starań jego szefa, mogłaby próbować narzucić tryb pracy niezgodny z wolą przewodniczącego. Dzisiaj większość broni w ciemno wszystkiego, co zrobi Rzepliński. Czy nie jest to idealna sytuacja dla agenta drugiej strony?
O ile same zasługi Rzeplińskiego w wyłączeniu Trybunału z realnego orzekania mogą być jeszcze dyskutowalne, o tyle narzucenie opozycji dyskusji nt. walki o Trybunał jako głównego tematu debaty jest chyba największym sukcesem PiS. Polacy zawsze mieli z tyłu głowy, że wybór demokratyczny to naród, a wyższa instancja odwoławcza to targowica. W tej sprawie patriotyczny obóz myśli podobnie i tylko może cieszyć się, że opozycja nie podejmuje innych tematów. Gdyby PO z Nowoczesną organizowały marsze w obronie frankowiczów albo obniżenia wieku emerytalnego, to pewnie PiS byłby w dużym kłopocie, a część elektoratu tej partii mogłaby gdzieś odpłynąć. Obrona Rzeplińskiego jest wprost idealnym tematem dla opozycji z punktu widzenia obozu władzy. Po wysłaniu Michała Kamińskiego do sztabu PO (chyba skuteczność tego ruchu jest dzisiaj niepodważalna) uczynienie główną ikoną protestu ukrytego agenta PiS profesora Rzeplińskiego to jawny dowód bezwzględności Jarosława Kaczyńskiego. Mógł zrobić to delikatnie, z finezją, a jak zwykle walnął kastetem chwiejącego się przeciwnika. Co z tym wszystkim zrobi znany ze swojego sprytu Grzegorz Schetyna? Jest pewnie w kropce. O Petru bym się nie martwił. On po tyradzie w obronie Konstytucji 3 maja zagrożonej przez Kaczyńskiego sam może już zostać przewodniczącym Trybunału Konstytucyjnego z mianowania PiS. Jest pewien typ idioty, który w skuteczności przebija nawet agentów.