Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wojciech Mucha,
18.02.2016 17:02

Zbędna zwłoka Instytutu

„Śmierdząca sprawa” – mówili do siebie dwaj polityczni w „Misiu” Stanisława Barei. Pociągali przy tym znacząco nosami.

„Śmierdząca sprawa” – mówili do siebie dwaj polityczni w „Misiu” Stanisława Barei. Pociągali przy tym znacząco nosami. Mnie nos swędzi równie mocno, gdy przyglądam się sprawie „szafy Kiszczaka” i wizycie w IPN-ie wdowy po tym komunistycznym zbrodniarzu. Według IPN-u Kiszczakowa w siedzibie Instytutu pojawiła się po raz pierwszy „na przełomie stycznia i lutego” i zażądała widzenia z prezesem Łukaszem Kamińskim. W odpowiedzi usłyszała, że może się z nią spotkać inny pracownik. Nie wyraziła zainteresowania. I poszła do domu. Czegoś nie rozumiem. Do Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu przychodzi kobieta, która przez dekady towarzyszyła jednemu z najbardziej wpływowych komunistów. Kluczowy świadek potencjalnych spraw. I odprawia się ją z kwitkiem. Co się działo przez te dwa tygodnie? Gdzie byli ipeenowscy prokuratorzy? Co się działo z dokumentami? Jak to jest, że policja i służby potrafią pod byle pretekstem przeorać dowolne mieszkanie w kraju, często nie znajdując niczego, a tu instytucje do tego powołane lekce sobie ważą sprawy o kluczowym znaczeniu dla państwa? Ta kwestia, pomijając kilogramy szczęśliwie w końcu zabezpieczonych dokumentów, wymaga osobnego wyjaśnienia.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE