Odkrywca, patriota i humanista
Cenili go Prus i Sienkiewicz. Na swojej drodze spotykał dzikie ludy i prezydentów państw. Wytyczał nowe szlaki i kreślił wizje, które przetrwały lata.
„Kto jednak nie czuł nigdy pociągu do dalekich podróży, do badań geograficznych, kogo nie ożywiało pragnienie odkrycia stron jeszcze nieznanych, zdobycia nowych pól pracy, a dla przeładowanej ludnością starej Europy nowych gruntów – więcej przestrzeni i ruchu; słowem komu wystarczała działalność na własnej glebie, ten niechaj nie żałuje, że nie poszedł tą drogą – jest on szczęśliwym, bo życie eksploratora – to życie ciągłych trosk i cierni, ciągłego pragnienia i ciągłych zawodów, choć i on ma swe chwile duchowej rozkoszy – ale tylko gdy zdołał krok nowy naprzód uczynić”.
Powyższe słowa pochodzą z pierwszych stron reportażu Stefana Szolca-Rogozińskiego „Żegluga wzdłuż brzegów zachodniej Afryki na lugrze »Łucya-Małgorzata« 1882–1883”. I choć autor zdaje się w przewrotny sposób przestrzegać swoich potencjalnych naśladowców przed trudami życia eksploratora, właśnie dziś w podróż jego śladami rusza grupa śmiałków.
Expédition Africaine Rogoziński „Vivat Polonia 2016”
Ekspedycja do Afryki śladami wielkiego polskiego odkrywcy Stefana Szolca-Rogozińskiego to nie jest podróż sama w sobie, ale przypomnienie polskiego odkrywcy – mówi „Codziennej” Tomasz Grzywaczewski, jeden z wyruszających dziś śmiałków. – Rogoziński to postać niezwykła, łącząca w sobie cechy odważnego eksploratora, oddanego patrioty i wreszcie humanisty, którego poglądy wykraczały poza wąskie ramy XIX-wiecznego kolonializmu. Niestety podróżnik przez wiele dekad pozostawał niemal całkowicie zapomniany. Uważamy, że najwyższy czas to zmienić. Warto pokazywać, że my jako Polacy możemy być dumni z takich ludzi jak Szolc-Rogoziński – dodaje.
Jak dowiadujemy się od uczestników wyprawy, niewielu zna historię tego największego polskiego odkrywcy Afryki w XIX w. „Rogoziński marzył o polskiej osadzie w Afryce i chciał podkreślić podmiotowość naszego kraju na arenie międzynarodowej. Marzenie było tyleż śmiałe co niewykonalne z racji realiów XIX-wiecznej geopolityki i trudnego okresu Polski po Powstaniu Styczniowym” – czytamy w briefie dotyczącym ekspedycji śmiałków.
I tak pod koniec XIX w. istniała biała plama na mapach Afryki między Nigrem a Kongiem, której poznanie stało się misją życia Szolca-Rogozińskiego. Swoją wyprawę zorganizował, mając zaledwie 21 lat, przy zaangażowaniu się m.in. Benedykta Tyszkiewicza, Konstantego Branickiego i Filipa Sulimierskiego. – Odrzucając lukratywne propozycje obcych potęg, zdecydował się wędrować pod flagą białą-czerwoną. Statek „Łucja Małgorzata” wyruszył 13 grudnia 1882 r. z Hawru i za cel obrał kameruński ląd. Blisko dwuletnia eksploracja przyniosła długą listę odkryć i badań naukowych. Sytuacja polityczna spowodowała jednak, że odkrycia Rogozińskiego miały zostać zapomniane. Interior kameruński na mocy ustaleń konferencji berlińskiej 1884–1885 przypadł Niemcom. Wraz z wytycznymi cesarza Bismarcka polskie nazwy zostały wymazane z atlasów geograficznych. Po powrocie z Kamerunu Rogoziński wygłaszał odczyty w Polsce i za granicą, został przyjęty do Royal Geographical Society w Londynie. Niestety, splot niekorzystnych wydarzeń życiowych spowodował, że zmarł przedwcześnie w wieku 35 lat – przypominają wyruszający dziś jego śladami eksploratorzy.
Ale pamięć o Rogozińskim nie zniknęła na zawsze. Bolesław Prus porównywał Rogozińskiego do Pawła Edmunda Strzeleckiego, Henryk Sienkiewicz jego plany porównywał z fantastycznymi opowieściami z kart powieści Juliusza Verne’a. Bo, jak przypomina grupa śmiałków: – Rogoziński był fenomenem wśród odkrywców i podróżników XIX w. Nie napadał, nie mordował, nie prowadził armii, a krajowcy przyjmowali go jako przyjaciela i powierzali mu swój los. To nie tylko postać historyczna, ale przede wszystkim wzór młodego człowieka idealisty, ale i pragmatyka, wizjonera i patrioty, który powinien zostać przybliżony młodemu pokoleniu. Temu ma służyć wyprawa jego śladami. Nie pierwsza zresztą.
Po raz pierwszy śladami Rogozińskiego ruszył już w 2014 r. Maciek Klósak, pomysłodawca i organizator projektu. Dziś oprócz niego śladami polskiego eksploratora ruszają: afrykanista Dariusz Skonieczko, filmowiec Władysław Rybiński oraz delegacja Państwowego Muzeum Etnograficznego na czele z dyrektorem Adamem Czyżewskim. Wyrusza znany także z łamów „Codziennej” Tomasz Grzywaczewski, autor m.in. książki „Życie i śmierć na Drodze Umarłych”, opisującej podróż Transpolarną Magistralą Kolejową na Syberię. – Planujemy nie tylko dotrzeć do miejsc związanych z Rogozińskim w Kamerunie, Nigerii, Liberii i na Wybrzeżu Kości Słoniowej, ale również w kameruńskim mieście Limbe odsłonić tablicę pamiątką poświęconą naszemu rodakowi – mówi w rozmowie z „Codzienną”.
Ambitne plany
Jak relacjonują uczestnicy, w trakcie wyprawy zamierzają m.in. podjąć próbę odnalezienia opisywanego przez Rogozińskiego wodospadu w okolicy miasta Kumba, dotrzeć na terytoria ludów Bamum oraz Bamileke w Kamerunie, w nigeryjskim Kalabarze odwiedzić miejsce brytyjskiej placówki konsularnej z XIX w., w której urzędowali konsulowie, z którymi Szolc-Rogoziński negocjował podpisanie traktatów i przekazanie odkrytych przez siebie ziem pod władanie Brytyjczyków.
Pamięć przetrwała
Kolejnym punktem na odtworzonej z zapisków polskiego podróżnika mapie jest Wybrzeże Kości Słoniowej. Tam uczestnicy wyprawy planują odtworzyć trasę wodno-lądową Szolca-Rogozińskiego do Krinjabo, stolicy Królestwa Assini ludu Sanwi. Polacy zawitają też do Monrowii – stolicy wysuniętej na południe kontynentu afrykańskiego Liberii. Rogoziński spotkał się tam z jej ówczesnym prezydentem Alfredem Francisem Russelem.
Uhonorowaniem postaci XIX-w. podróżnika będzie wmurowanie tablicy pamiątkowej w kameruńskim Limbe. – Kamienna tablica w polskich barwach narodowych zaprojektowana została przez artystę Bogdana Wajberga i jest już drugą taką pamiątką, po tablicy przywiezionej do Kamerunu w 1973 r. przez pierwszą akademicką wyprawę afrykańską, kierowaną przez Eugeniusza Rzewuskiego. Niestety tamta tablica zaginęła – relacjonują Polacy. – Wyruszamy 29 stycznia i przy pomyślnych wiatrach wrócimy do Polski w drugiej połowie lutego – dodaje Grzywaczewski, który już teraz zapowiada, że jego reportaż ukaże się na łamach „Codziennej”.
„Do tych pielgrzymów bez spokoju i strzechy, których cały świat jest mieszkaniem, ziemia pościelą, a rafa koralowa lub step daleki staje się grobem – do takich, mówię, mnie losy zaliczyły” – pisał Rogoziński w 1886 r. Wiele się nie pomylił. Miejsce jego spoczynku odnaleziono po blisko 120 latach od śmierci, w 2013 r. Znajduje się ono na cmentarzu komunalnym w Bagneux pod Paryżem. Nie ma nagrobka ani tablicy.
* * *
Wyprawa „Vivat Polonia 2016” została wyróżniona flagą nr 112 amerykańskiego The Explorers Club przyznawaną najciekawszym przedsięwzięciom podróżniczo-badawczym z całego świata. Założony w 1905 r. The Explorers Club jest jedną z najstarszych i najbardziej prestiżowych organizacji skupiających odkrywców naszej planety. Flaga EC symbolizuje historię wielkich odkryć oraz determinacji i odwagi, którymi odznaczali się ludzie przesuwający granice naszego poznania. Członkowie The Explorers Club zabierali ją ze sobą w najdalsze zakątki naszego globu, w głębiny oceanów, a nawet w przestrzeń kosmiczną (w tym na powierzchnię Księżyca na pokładzie statku Apollo 15). W ten sposób postać Stefana Szolca-Rogozińskiego symbolicznie zostanie włączona do grona najwybitniejszych odkrywców w historii.