Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wojciech Mucha,
29.01.2016 17:42

Odkrywca, patriota i humanista

Cenili go Prus i Sienkiewicz. Na swojej drodze spotykał dzikie ludy i prezydentów państw. Wytyczał nowe szlaki i kreślił wizje, które przetrwały lata.

Cenili go Prus i Sienkiewicz. Na swojej drodze spotykał dzikie ludy i prezydentów państw. Wytyczał nowe szlaki i kreślił wizje, które przetrwały lata. Stefan Szolc-Rogoziński – zapomniany podróżnik. Jego śladami wyrusza dziś grupa Polaków.

„Kto jednak nie czuł nigdy pociągu do dalekich podróży, do badań geograficznych, kogo nie ożywiało pragnienie odkrycia stron jeszcze nieznanych, zdobycia nowych pól pracy, a dla przeładowanej ludnością starej Europy nowych gruntów – więcej przestrzeni i ruchu; słowem komu wystarczała działalność na własnej glebie, ten niechaj nie żałuje, że nie poszedł tą drogą – jest on szczęśliwym, bo życie eksploratora – to życie ciągłych trosk i cierni, ciągłego pragnienia i ciągłych zawodów, choć i on ma swe chwile duchowej rozkoszy – ale tylko gdy zdołał krok nowy naprzód uczynić”.

Powyższe słowa pochodzą z pierwszych stron reportażu Stefana Szolca-Rogozińskiego „Żegluga wzdłuż brzegów zachodniej Afryki na lugrze »Łucya-Małgorzata« 1882–1883”. I choć autor zdaje się w przewrotny sposób przestrzegać swoich potencjalnych naśladowców przed trudami życia eksploratora, właśnie dziś w podróż jego śladami rusza grupa śmiałków.

Expédition Africaine Rogoziński „Vivat Polonia 2016”

Ekspedycja do Afryki śladami wielkiego polskiego odkrywcy Stefana Szolca-Rogozińskiego to nie jest podróż sama w sobie, ale przypomnienie polskiego odkrywcy – mówi „Codziennej” Tomasz Grzywaczewski, jeden z wyruszających dziś śmiałków. – Rogoziński to postać niezwykła, łącząca w sobie cechy odważnego eksploratora, oddanego patrioty i wreszcie humanisty, którego poglądy wykraczały poza wąskie ramy XIX-wiecznego kolonializmu. Niestety podróżnik przez wiele dekad pozostawał niemal całkowicie zapomniany. Uważamy, że najwyższy czas to zmienić. Warto pokazywać, że my jako Polacy możemy być dumni z takich ludzi jak Szolc-Rogoziński – dodaje.

Jak dowiadujemy się od uczestników wyprawy, niewielu zna historię tego największego polskiego odkrywcy Afryki w XIX w. „Rogoziński marzył o polskiej osadzie w Afryce i chciał podkreślić podmiotowość naszego kraju na arenie międzynarodowej. Marzenie było tyleż śmiałe co niewykonalne z racji realiów XIX-wiecznej geopolityki i trudnego okresu Polski po Powstaniu Styczniowym” – czytamy w briefie dotyczącym ekspedycji śmiałków.

I tak pod koniec XIX w. istniała biała plama na mapach Afryki między Nigrem a Kongiem, której poznanie stało się misją życia Szolca-Rogozińskiego. Swoją wyprawę zorganizował, mając zaledwie 21 lat, przy zaangażowaniu się m.in. Benedykta Tyszkiewicza, Konstantego Branickiego i Filipa Sulimierskiego. – Odrzucając lukratywne propozycje obcych potęg, zdecydował się wędrować pod flagą białą-czerwoną. Statek „Łucja Małgorzata” wyruszył 13 grudnia 1882 r. z Hawru i za cel obrał kameruński ląd. Blisko dwuletnia eksploracja przyniosła długą listę odkryć i badań naukowych. Sytuacja polityczna spowodowała jednak, że odkrycia Rogozińskiego miały zostać zapomniane. Interior kameruński na mocy ustaleń konferencji berlińskiej 1884–1885 przypadł Niemcom. Wraz z wytycznymi cesarza Bismarcka polskie nazwy zostały wymazane z atlasów geograficznych. Po powrocie z Kamerunu Rogoziński wygłaszał odczyty w Polsce i za granicą, został przyjęty do Royal Geographical Society w Londynie. Niestety, splot niekorzystnych wydarzeń życiowych spowodował, że zmarł przedwcześnie w wieku 35 lat – przypominają wyruszający dziś jego śladami eksploratorzy.

Ale pamięć o Rogozińskim nie zniknęła na zawsze. Bolesław Prus porównywał Rogozińskiego do Pawła Edmunda Strzeleckiego, Henryk Sienkiewicz jego plany porównywał z fantastycznymi opowieściami z kart powieści Juliusza Verne’a. Bo, jak przypomina grupa śmiałków: – Rogoziński był fenomenem wśród odkrywców i podróżników XIX w. Nie napadał, nie mordował, nie prowadził armii, a krajowcy przyjmowali go jako przyjaciela i powierzali mu swój los. To nie tylko postać historyczna, ale przede wszystkim wzór młodego człowieka idealisty, ale i pragmatyka, wizjonera i patrioty, który powinien zostać przybliżony młodemu pokoleniu. Temu ma służyć wyprawa jego śladami. Nie pierwsza zresztą.

Po raz pierwszy śladami Rogozińskiego ruszył już w 2014 r. Maciek Klósak, pomysłodawca i organizator projektu. Dziś oprócz niego śladami polskiego eksploratora ruszają: afrykanista Dariusz Skonieczko, filmowiec Władysław Rybiński oraz delegacja Państwowego Muzeum Etnograficznego na czele z dyrektorem Adamem Czyżewskim. Wyrusza znany także z łamów „Codziennej” Tomasz Grzywaczewski, autor m.in. książki „Życie i śmierć na Drodze Umarłych”, opisującej podróż Transpolarną Magistralą Kolejową na Syberię. – Planujemy nie tylko dotrzeć do miejsc związanych z Rogozińskim w Kamerunie, Nigerii, Liberii i na Wybrzeżu Kości Słoniowej, ale również w kameruńskim mieście Limbe odsłonić tablicę pamiątką poświęconą naszemu rodakowi – mówi w rozmowie z „Codzienną”.

Ambitne plany

Jak relacjonują uczestnicy, w trakcie wyprawy zamierzają m.in. podjąć próbę odnalezienia opisywanego przez Rogozińskiego wodospadu w okolicy miasta Kumba, dotrzeć na terytoria ludów Bamum oraz Bamileke w Kamerunie, w nigeryjskim Kalabarze odwiedzić miejsce brytyjskiej placówki konsularnej z XIX w., w której urzędowali konsulowie, z którymi Szolc-Rogoziński negocjował podpisanie traktatów i przekazanie odkrytych przez siebie ziem pod władanie Brytyjczyków.

Pamięć przetrwała

Kolejnym punktem na odtworzonej z zapisków polskiego podróżnika mapie jest Wybrzeże Kości Słoniowej. Tam uczestnicy wyprawy planują odtworzyć trasę wodno-lądową Szolca-Rogozińskiego do Krinjabo, stolicy Królestwa Assini ludu Sanwi. Polacy zawitają też do Monrowii – stolicy wysuniętej na południe kontynentu afrykańskiego Liberii. Rogoziński spotkał się tam z jej ówczesnym prezydentem Alfredem Francisem Russelem.

Uhonorowaniem postaci XIX-w. podróżnika będzie wmurowanie tablicy pamiątkowej w kameruńskim Limbe. – Kamienna tablica w polskich barwach narodowych zaprojektowana została przez artystę Bogdana Wajberga i jest już drugą taką pamiątką, po tablicy przywiezionej do Kamerunu w 1973 r. przez pierwszą akademicką wyprawę afrykańską, kierowaną przez Eugeniusza Rzewuskiego. Niestety tamta tablica zaginęła – relacjonują Polacy. – Wyruszamy 29 stycznia i przy pomyślnych wiatrach wrócimy do Polski w drugiej połowie lutego – dodaje Grzywaczewski, który już teraz zapowiada, że jego reportaż ukaże się na łamach „Codziennej”.

„Do tych pielgrzymów bez spokoju i strzechy, których cały świat jest mieszkaniem, ziemia pościelą, a rafa koralowa lub step daleki staje się grobem – do takich, mówię, mnie losy zaliczyły” – pisał Rogoziński w 1886 r. Wiele się nie pomylił. Miejsce jego spoczynku odnaleziono po blisko 120 latach od śmierci, w 2013 r. Znajduje się ono na cmentarzu komunalnym w Bagneux pod Paryżem. Nie ma nagrobka ani tablicy.
 
*   *   *
Wyprawa „Vivat Polonia 2016” została wyróżniona flagą nr 112 amerykańskiego The Explorers Club przyznawaną najciekawszym przedsięwzięciom podróżniczo-badawczym z całego świata. Założony w 1905 r. The Explorers Club jest jedną z najstarszych i najbardziej prestiżowych organizacji skupiających odkrywców naszej planety. Flaga EC symbolizuje historię wielkich odkryć oraz determinacji i odwagi, którymi odznaczali się ludzie przesuwający granice naszego poznania. Członkowie The Explorers Club zabierali ją ze sobą w najdalsze zakątki naszego globu, w głębiny oceanów, a nawet w przestrzeń kosmiczną (w tym na powierzchnię Księżyca na pokładzie statku Apollo 15). W ten sposób postać Stefana Szolca-Rogozińskiego symbolicznie zostanie włączona do grona najwybitniejszych odkrywców w historii.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE