Nie boję się o nas
I o POLSKĘ też się nie boję. Jestem spokojny. Andrzeja Dudę poznałem osobiście jeszcze jako niewyrobiony dziennikarz.
Koniec świata nie nastąpił. Chyba że mowa o świecie wszechwładzy „dyżurnych autorytetów”, świata medialnej pałki i propagandowej paszy. Świata, w którym my, „ostatnie pokolenie skażone peerelem”, mieliśmy prawo mówić o sobie „my młodzi”. I nawet to ostatnie to wbrew pozorom jest dobra informacja.