Putin nie ma wyjścia
Rozważanie wpływu sankcji na agresywność Moskwy nie ma sensu.
Za tym pójdzie rosnąca destabilizacja kraju i próby jego rozfederalizowania. Wysokie poparcie dla Putina – obecnie malejące – nie będzie miało żadnego znaczenia, gdy zabraknie żywności, stanie transport, a kolejnej zimy będą problemy z ogrzewaniem. Tego nie spowodowały sankcje, tylko kryzys nadpodaży na rynku energetycznym. Sankcje jedynie przyspieszyły nieuniknione. Putin zdawał sobie sprawę z tego, co go czeka i prowokował awanturę z Zachodem. Ukraina okazała się tym momentem, kiedy Zachód nie mógł już nie reagować. Co więc można zrobić? Wszystko, by rosyjska agresja zatrzymała się na Ukrainie. Póki Ukraińcy się bronią, jesteśmy względnie bezpieczni. Największe zagrożenie dla nas stanowią obecnie pożyteczni idioci i nieoczekiwani przyjaciele Moskwy, którzy w pragnących wolności Ukraińcach widzą wyłącznie banderowców. A Rosję należy osłabiać przynajmniej do momentu, kiedy pozbędzie się Putina.