Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
27.12.2014 11:15

Tysiąc razy z „Codzienną”

Ta gazeta miała powstać tylko na miesiąc. Tak nam wróżono na rynku – sądzili, że dotrwamy do wyborów parlamentarnych w październiku 2011 r.

Ta gazeta miała powstać tylko na miesiąc. Tak nam wróżono na rynku – sądzili, że dotrwamy do wyborów parlamentarnych w październiku 2011 r. Te przypuszczenia miały swoje podstawy, bo dysponowaliśmy pieniędzmi, które mogły wystarczyć najwyżej na miesiąc, pożyczonymi kilka tygodni przed ukazaniem się pierwszego numeru.

Od 2005 r. nikt nie próbował wprowadzać nowego dziennika, a rokowania co do rynku prasy codziennej były już wtedy złe. A jednak się udało. „Codzienna” zaistniała i – choć z ogromnymi trudnościami – utrzymała się na rynku. To zasługa przede wszystkim bardzo oddanego zespołu, który godząc się z góry na niskie wynagrodzenie, czasem wypłacane z opóźnieniem (niektórzy do dziś nie biorą pieniędzy), dokonał cudu. „Codzienna” jest dzisiaj jednym z najczęściej cytowanych mediów w Polsce. Profesjonalny zespół tworzy alternatywę dla medialnego frontu wspierającego władzę. Tysięczny numer to nie tylko zasługa wspaniałego zespołu, ale i Czytelników. Bez Waszego wsparcia, bez wsparcia tych, którzy kupowali dodatkowe egzemplarze i za darmo promowali naszą gazetę, nic by się nie udało. Wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu, gratuluję i dziękuję!

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej