Jak uniknąć wojny
Widziałem, z jakim niedowierzaniem potraktowano mój komentarz na temat akcji rządu Angeli Merkel, która przeszła cudowne przemienienie – od etapu blokowania sankcji do gwałtownej rozprawy ekonomicznej
Problemem bowiem dla świata jest nie USA, lecz Rosja. Dzisiaj Niemcy muszą więc wyprzedzić Amerykanów w akcji przeciwko Rosji i skłonić tamtejsze elity do znalezienia nowego przywództwa. Jeżeli to Niemcy podyktują warunki, uratują przynajmniej część swojej polityki wschodniej. Czy ta gra jest realna? Prawdopodobnie już nie. Putina dzisiaj nie usuną ani Amerykanie, ani Niemcy. Obydwa państwa przez ostatnie lata wyhodowały potwora, którego nie da się zatrzymać żadnym wewnętrznym puczem. Dzisiaj trzeba szerokiej koalicji, od Ukrainy, Gruzji poprzez Polskę, Niemcy i USA, by zmniejszyć zasięg agresji Putina, osłabić jego potencjał i rozstrzygnąć konflikt przy jak najmniejszych stratach. Straty będę małe, jeżeli konflikt uda się zamknąć na poziomie Ukrainy. Jeżeli Putin wygra, czeka nas dużo większa awantura.
Do zwycięstwa niezbędna jest nowoczesna broń, której Ukraińcom brakuje, pieniądze dla Kijowa i odcięcie Rosji od petrodolarów. Trzeba te działania podjąć, zanim wojna zapuka do naszych drzwi. A Polakom trzeba rządu, który potrafi uprawiać politykę rzeczywistą. Na chłopców z boiska w stylu Tuska i Sikorskiego nas po prostu nie stać.
Zanim dojdzie do zmiany rządu, sami musimy porozumieć się z Ukraińcami, szczególnie Polonia z ukraińską diasporą, bardzo liczną w Ameryce i Europie, i wspólnie oddziaływać na rządy państw, by zarówno wspierać Kijów, jak i włączyć do śledztwa w sprawie zestrzelenia boeinga również smoleński zamach. Teraz mamy swoje pięć minut.
Szczególnie proszę o aktywność w tej sprawie kluby „Gazety Polskiej”.