Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Mateusz Matyszkowicz,
21.07.2014 15:16

​Zdziwiony Holender

Premier Holandii bardzo się zdziwił, gdy okazało się, że miejsce katastrofy malezyjskiego samolotu, w którym zginęli holenderscy obywatele, nie zostało należycie zabezpieczone, Rosjanie utrudniają dos

Premier Holandii bardzo się zdziwił, gdy okazało się, że miejsce katastrofy malezyjskiego samolotu, w którym zginęli holenderscy obywatele, nie zostało należycie zabezpieczone, Rosjanie utrudniają dostęp do wraku, a sposób obejścia się z ofiarami należy uznać za skandaliczny. Zdziwił się bardzo, bo w przeciwieństwie do Polaków przeciętny Holender nie kojarzy Rosjan jakoś szczególnie źle, w końcu to naród, który wydał Dostojewskiego czy wielkich kompozytorów. Od co najmniej dwustu lat obywatele Zachodu jeżdżą do Rosji i ją podziwiają, ślą stamtąd listy, które potem wychodzą drukiem, piszą eseje o rosyjskiej duszy. Holender nie ma powodów zatem, by mieć niedobre zdanie o Rosjanach i musi być zdziwiony, gdy odkrywa to, co Polacy wiedzą od dawna. Ale w tym zdziwieniu jest coś dla nas bardzo cennego. Być może premier Holandii nie zna dobrze Rosjan, ale widać jest lepiej od naszego rządu zakorzeniony w standardach cywilizacji łacińskiej. Nie przechodzi do porządku dziennego nad bandyckim zawłaszczeniem wraku samolotu ani nie lekceważy braku szacunku do ofiar katastrofy. Nie jest sowieckim człowiekiem, wyjaśnienie zatem, jak to było naprawdę, leży mu rzeczywiście na sercu.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane