Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
04.07.2014 14:59

Co zatrzymało Rosję

Rosja od czasów niewoli mongolskiej buduje sobie renomę państwa niepobitego, takiego, które może tylko przeć do przodu.

Rosja od czasów niewoli mongolskiej buduje sobie renomę państwa niepobitego, takiego, które może tylko przeć do przodu. Rzeczywiście, patrząc na historię kilku głośnych wojen i niezwykły rozwój terytorialny Rosji, można myśleć, że ta teza jest prawdziwa.Sukcesy Rosji nie były jednak spowodowane ani niezwykłą myślą wojskową jej obywateli, ani też szczególną bitnością żołnierzy rosyjskich. Jeżeli już coś było specyfiką prowadzenia przez nich wojen, to bezwzględność wobec wszelkich wrogów i nieliczenie się z własnymi stratami.

Prawdziwa przyczyna sukcesów imperium carów leży gdzie indziej – w geografii i demografii. Jakie armie Rosja musiała pokonać, żeby zająć wielkie stepy azjatyckie? Żadne. Dopiero dochodząc do Morza Ochockiego i Pacyfiku starła się w 1905 r. z Japonią. I ta wojna została sromotnie przez Rosję przegrana. Największe tereny świata (dzisiaj azjatycka Rosja) były niemal niezamieszkane. Niewielkie plemiona, np. Jakutów czy Buriatów, nie miały ani własnej armii, ani skłonności do tworzenia państwa. Chiny przeżywały w tym czasie całkowity upadek i były kolonizowane przez Japonię. Zresztą Państwo Środka było odcięte Wielkim Murem od azjatyckich stepów i za żadne skarby świata tego muru nie zamierzało przekraczać. Tak więc jedynym realnym przeciwnikiem dla Rosji była właśnie Japonia. I jak wspomniałem, cesarstwo Japonii dokonało pogromu niezwyciężonej armii carów.

Bunt kozacki

Na zachodzie sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Do końca wieku XVI trudno mówić o wielkich sukcesach militarnych Moskwy. Opiewane przez rosyjskich historyków bitwy miały charakter czysto lokalny i z punktu widzenia polityki europejskiej zupełnie bez znaczenia. Wiek XVII dla Rosji zaczął się fatalnie. Moskwa została zajęta przez wojska Rzeczypospolitej. Faktycznie Rosja stała się naszym wasalem. Jednak oddalony o setki kilometrów od swojego państwa polski korpus po dwóch latach wyparto z Kremla. Dzień wyrzucenia Polaków z Moskwy, zwycięstwo nad niewielką okupacyjną załogą, dla Rosjan stał się w XXI w. wielkim świętem narodowym. Polacy z powodu tego święta odczuwają jeszcze większą dumę niż Rosjanie – widać, jakim byliśmy dla nich zagrożeniem. Co więc się stało, że pół wieku po wyrzuceniu Polaków z Moskwy nagle zaczęła ona być ważnym graczem w tej części świata? Zdecydował o tym zryw kozacki. Na terenach dzisiejszej Ukrainy doszło do wielkiego buntu przeciwko I Rzeczypospolitej. Co ciekawe, początkowo w ogóle nie był to bunt przeciwko samej Rzeczypospolitej. Kozacy chcieli mieć takie przywileje jak Litwini, stać się szlachtą. Jednocześnie Ukraina miała być trzecim państwem w ramach Rzeczypospolitej. Polacy i Litwini na swoje nieszczęście krwawo zdusili wszystkie powstania. Mieli w tym momencie niewielkie pole manewru, bo często po prostu ratowali swoje życie. Okrucieństwo po obydwu stronach było straszne. Kto czytał „Ogniem i mieczem”, wie, że w tym czasie ludziom umarły sumienia.

Między Rzecząpospolitą a Moskwą

Kozacy sięgnęli po pomoc Tatarów. Kiedy okazało się, że i to nie wystarcza, zwrócili się o pomoc do Rosji. 18 stycznia 1654 r. przywódca Kozaków Bohdan Chmielnicki poddał w Perejesławiu Ukrainę Rosji. W „Ogniem i mieczem” wątek rosyjski był słabo rozwinięty, gdyż mój redakcyjny kolega (Henryk Sienkiewicz był stałym autorem „Gazety Polskiej”) musiał się liczyć z carską cenzurą.

W wyniku ugody Moskwa dostawała nie tylko rozległe tereny i prawo do zjednoczenia ziem ruskich, ale przede wszystkim armię kozacką, której stan powiększono do 60 tys. żołnierzy. Rzeczpospolita musiała więc mierzyć się już z nie jedną, lecz dwiema wrogimi armiami na wschodzie. W dodatku póki Ukraina trzymała z Rzecząpospolitą, każdy, kto ją najechał, spotykał się z oporem Kozaków. Teraz sytuacja się odwracała. Widząc śmiertelne zagrożenie dla kraju, król Jan Kazimierz zawarł z Kozakami unię hadziacką, która doprowadziła do powstania Rzeczypospolitej Trojga Narodów. Utworzono trzeci podmiot, który obok Korony i Litwy wchodził do tego wielkiego organizmu. Rosja chciała interweniować, ale po odwróceniu sojuszy została oczywiście pobita. Widać było, że w relacjach między Moskwą a Polską i Litwą wygrywał po prostu ten, kto dogadywał się z Kozakami, czyli dzisiejszymi Ukraińcami.

Tradycja zniewalania

Co więc się stało, że Rzeczpospolita, która rozwiązała swój największy problem wewnętrzny i jednocześnie geopolityczny, upadła? Otóż po pokonaniu Rosjan unii hadziackiej nie ratyfikował polski Sejm. Kozacy, choć nie wszyscy, zaczęli znowu zwracać się ku Moskwie. Niestety, zwyciężył duch Perejesławia. Część Kozaków zaczęła się rusyfikować. Jak wielki to był sukces Moskwy czy też może błąd Rzeczypospolitej, dowiedzieć się możemy dzięki pewnej znamiennej decyzji podjętej 300 lat po zawarciu ugody perejesławskiej. Pierwszy sekretarz KC KPZS Nikita Chruszczow podarował Ukrainie Krym. Formalnie Krym należał do Rosji, a wskutek „daru” Chruszczowa przechodził do sowieckiej republiki ukraińskiej. Aż do rozpadu Sowietów ten gest nie miał znaczenia.

Kłopoty Rosji

Co się stało, gdy Ukraińcy postanowili zerwać z Rosją i wejść do Europy? Putin kazał odebrać im Krym. Półwysep był nagrodą za „współpracę” sowieckiej Ukrainy z resztą ZSRS. Po rozwodzie z Kijowem Rosjanie postanowili zabrać pierścień zaręczynowy. Oczywiście rosyjskość Krymu polegała na tym, że pod koniec XVIII wieku armia carska podbiła półwysep zamieszkany przez Tatarów i stopniowo dokonywała eksterminacji tego narodu. Ostatecznie jeszcze w czasie II wojny światowej Stalin kazał wywieźć wszystkich Tatarów w głąb ZSRS.

Rosja mogła iść na zachód, gdy w wyniku straszliwych błędów i waśni udało się jej choć na chwilę pozyskać ludy mieszkające pomiędzy Złotą Ordą a Polską. Dzisiaj te ludy wymówiły jej ostatecznie posłuszeństwo. To w sposób bardzo nieprzyjemny dla Moskwy kończy pewien okres w historii. Majdan kozacki, który kiedyś wybrał Rosję, teraz ostatecznie z tej Rosji zrezygnował. Rosja geopolitycznie cofa się do wieku XVII. Moskwa nie ma już dość siły, by ten kierunek odwrócić. Wkrótce zresztą stanie przed zupełnie innymi problemami.
 

Powyższy tekst to fragment książki Tomasza Sakiewicza „Testament I Rzeczypospolitej. Kulisy śmierci Lecha Kaczyńskiego”, która ukaże się już wkrótce nakładem wydawnictwa M. Śródtytuły pochodzą od redakcji "Gazety Polskiej Codziennie"

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej