Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Mateusz Matyszkowicz,
12.05.2014 15:17

Nauka z Conchity

Festiwal Eurowizji mógł fascynować Polaków w okresie komunizmu, bo pokazywał zupełnie inny świat, któremu festiwal w Sopocie nie potrafił dorównać. W latach 90.

Festiwal Eurowizji mógł fascynować Polaków w okresie komunizmu, bo pokazywał zupełnie inny świat, któremu festiwal w Sopocie nie potrafił dorównać. W latach 90. zobaczyliśmy go zupełnie innymi oczami – jako przaśną i kiczowatą imprezę, której wpływ na rynek muzyczny właściwie nie istnieje. Czemu miała służyć Eurowizja? Była jakimś biurokratycznym tworem, czymś, co istnieje samo dla siebie. Kiedy jednak w tym roku podniosły się głosy oburzenia, że wygrał pan, któremu broda nie przeszkadza w zakładaniu sukienek, niektórzy krzyknęli, że to Europa pokazuje swoją prawdziwą twarz. Czy na pewno? W wielu krajach to jury wzmocniło swoją punktacją pozycję przedstawiciela  Austrii. Także w wielu – jak w Wielkiej Brytanii czy Norwegii – całkowicie zmieniło wskazania głosujących widzów na innych kandydatów. Od lat mówi się o deficycie demokracji w strukturach zarządzających instytucjami europejskimi – zarówno tymi, które funkcjonują w ramach UE, jak i na jej obrzeżach. Eurowizja stanowi dobry tego przykład. Kiedy mówimy o Europie, pamiętajmy, że obywatele państw, które ją tworzą, często nie podzielają opinii samozwańczych elit – te zaś bardzo zazdrośnie bronią swoich pozycji.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane