Świętość jako weto
Kiedy umierał Jan Paweł II, wierni wołali „santo subito!”. Chcieli, by Kościół jak najszybciej uznał jego świętość. Dziennikarze zgodnie uznawali wtedy wielkość papieża.
Uchwała, która miała go upamiętnić w naszym Sejmie, wywołała sprzeciw części posłów. Można powiedzieć: nareszcie. Świętość ze swojej natury jest kontrowersyjna. Jej wartość nie polega bowiem na terapeutycznej ckliwości, ale na sprzeciwie wobec wszystkiego, co psuje relacje z Bogiem i niszczy ludzi. Świętość nie jest po to, by nie było awantur. Historia Kościoła pokazuje nam raczej, jak często święci byli odrzucani. Można teraz podziękować Kościołowi za rozwagę, bo choć dziewięć lat to krótko na kanonizację, to wystarczająco długo na to, by Jan Paweł II stał się kontrowersyjny. Niech nas nie mylą lukry i okolicznościowe gadżety kanonizacyjne. Nauczanie papieża jest dla ludzi trudne i dobrze, że mają odwagę uczciwie to powiedzieć. Tylko od tego może się zacząć prawdziwe nawrócenie.