Tonący Sawickiego się chwyta
Stanisław Kalemba poległ na świniach. Brak skutecznych działań w sprawie ich pomoru stał się przyczyną poszukiwania nowego ministra rolnictwa.
Otóż to Marek Sawicki ogłosił, że to jemu złożono propozycję objęcia urzędu. Ten sam Marek Sawicki musiał odejść ponad rok temu z Ministerstwa Rolnictwa po ujawnieniu obciążających go rozmów na temat zatrudniania ludzi w agencjach podlegających resortowi. Co oznacza ten powrót? Po pierwsze, lekceważenie słów wypowiadanych wcześniej. Sawicki miał odejść, by państwo nie kojarzyło się z nepotyzmem. Teraz te słowa nie mają znaczenia, nikt specjalnie o nich nie chce przypominać. Powrót Sawickiego jest policzkiem dla opinii publicznej, którą wcześniej zapewniano o braku tolerancji dla zatrudniania znajomych w podległych jednostkach. Świadczy wreszcie o tym, że PSL, które mieni się partią chłopską, nie ma za bardzo kogo wystawić. Czy w partii ludowej nie ma naprawdę lepszych kandydatów, by pokierować kluczowym dla PSL‑u resortem? Widocznie nie ma.