Wpływy wypływają
Jednym z licznych skutków napięcia na Ukrainie jest powrót do dyskusji publicznej na temat agentów wpływu.
Dziś o rosyjskich agentach wpływu mówi się dużo. Amerykanie rozpoczęli publiczne ujawnianie tych obywateli, którzy pobierają od Rosjan pieniądze. Przypomina to czasem XVIII w., w którym europejskie dwory trzymały na pensjach poddanych innych monarchów. Jaka jest skala takiej miękkiej penetracji w innych krajach? Ilu jest agentów wpływu Kremla chociażby w Polsce. Czy jesteśmy już gotowi na ich identyfikację? Jeszcze niedawno z radością witano w Polsce stypendia przyznawane przez Gazprom. Rosyjska agresja na Krym zdaje się kończyć na szczęście ten etap hipisowskiej beztroski polskich elit. Gdzieś na jej obrzeżach pozostaną jednak piewcy Putina i Kremla, ktoś zrobi demonstrację, napisze analizę. Ktoś namiesza. Czasem warto to nazwać po imieniu.