Pokażmy, że fikamy
Odbyło się niezwykłe przedstawienie: szefowi rosyjskiego MSZ-etu, podczas jego wizyty w Polsce, pytania zadawali wyłącznie wyznaczeni przez władzę dziennikarze.
Tym razem jednak rząd doszedł do wniosku, że nie można zdenerwować ważnego gościa. Pytania mają być łatwe i przyjemne. Żeby złagodzić upiorne wrażenie, jakie sprawiła opisana służalczość, Donald Tusk stanowczo przypomniał, że Polska będzie jednak domagała się oddania wraku Tu-154M. Tego, który już dwa lata temu miał wrócić do kraju. Wszystko to dzieje się w czasie, gdy okazało się, że płacimy Rosjanom za gaz prawie o połowę więcej niż Ukraińcy, a Moskwa wysyła nieskoordynowane sygnały o instalowaniu na naszej granicy rakiet z głowicami nuklearnymi. Przypomina to stary dowcip o policjancie, który obserwuje rabujących sklep. Ludzie pytają go, dlaczego nie reaguje. On zaś odpowiada: Jak ja nie reaguję? Jestem przecież coraz bardziej oburzony.