Jak nie zjeść karmiącej ręki
Zawsze byłem przeciwny traktowaniu ludzi przedsiębiorczych jak podejrzanych.
Czy państwo nie powinno więc prowadzić własnej polityki gospodarczej? Oczywiście, powinno, ale tak, by nie być z góry wyrocznią w sprawach, które lepiej reguluje rynek.
Niezwykle ciekawym pomysłem jest wspólne opodatkowanie całych rodzin. Jednocześnie zmniejsza ciężary fiskalne dla osób ciężko pracujących i wspiera politykę prorodzinną. Wpływy z podatków PIT i CIT dzięki temu wcale by nie zmalały. Bardzo szybko za to zmniejszyłaby się szara strefa i oficjalnie rejestrowane bezrobocie.
Państwo musi wybrać dziedziny, które uważa za strategiczne, i stworzyć im warunki preferencyjne. Pozostałe należy zostawić działaniu rynku.
Warto zastanowić się nad nisko oprocentowaną pożyczką na składki ZUS-owskie dla tych firm, które mają kłopoty. To lepsze od utraty płynności i w rezultacie całych składek. W tym wypadku w ogóle nie są potrzebne dodatkowe pieniądze, tylko mądre uregulowania prawne. PiS, idąc do władzy, mógłby tego typu rozwiązaniami przyciągnąć znaczną część drobnej przedsiębiorczości. Przedsiębiorcy z większym zrozumieniem przyjęliby ostre egzekwowanie prawa wobec nich, gdyby prawo egzekwowano równie surowo wobec nieudolnych i skorumpowanych urzędników.
Prawie ćwierć wieku III RP pokazuje, że instytucje państwowe w sferze socjalnej i służby zdrowia nie mogą zostać wyeliminowane. Jednocześnie widać, że mieszanie prywatnego z państwowym kończy się fatalnie. Należy więc szybko określić zakres obowiązków państwa wobec obywateli, a pozostałą działalność oddać do ich wyboru. Rozwiązania pośrednie doprowadziły do korupcji oraz zawalenia się systemów ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Widać, że prostota rozwiązań będzie tu lepszym lekarzem niż jakakolwiek ideologia. Takie podejście zaakceptują zarówno pracownicy, jak i przedsiębiorcy.