Defilada nie dla Kaczyńskiego
Oglądając obchody Święta Wojska Polskiego, zdziwiłem się, gdy po przemówieniu prezydenta Komorowskiego rozpoczęła się defilada z udziałem lotnictwa i ciężkiego sprzętu. Zwyczaj przeprowadzania takich pięknych pokazów usiłował wprowadzić Lech Kaczyńsk
Odbyły się dwie defilady – w 2007 i 2008 r. Obie spotkały się z wielkim zainteresowaniem widzów, ale nie spodobały się... MON‑owi.
Ówczesny szef resortu Bogdan Klich oświadczył w 2009 r., że z defiladami koniec, bo są zbyt kosztowne. Ale gdy prezydenta Kaczyńskiego zabrakło, gdy budżet państwa jest realnie zagrożony, środki nagle się znalazły. „Dociekliwe” media nie pytają o finansowanie uroczystości. Prezydenta Kaczyńskiego nie ma, to i defilada przestaje być problemem. Zapytany o to szef MON‑u min. Siemoniak odparł, że był to „pokaz sprzętu w ruchu”. No tak, to zupełnie co innego niż defilada.