Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jan Pospieszalski,
27.05.2013 11:19

Dziecinada

Mój kolega z podstawówki chwalił się, że dostał zdalnie sterowany samochodzik. Godzinami potrafił o nim opowiadać, więc ubłagaliśmy go, żeby przyniósł go do szkoły. Obiecał, ale nie przyniósł – podobno bateria się wyczerpała.

Mój kolega z podstawówki chwalił się, że dostał zdalnie sterowany samochodzik. Godzinami potrafił o nim opowiadać, więc ubłagaliśmy go, żeby przyniósł go do szkoły. Obiecał, ale nie przyniósł – podobno bateria się wyczerpała.

Choć ciągle przekładał termin, my nie dawaliśmy za wygraną. Sami załatwiliśmy baterię, ale wtedy oznajmił, że w szkole chłopaki mogą to cacko popsuć, więc zobaczymy autko u niego w domu. Po kilku dniach okazało się, że rodzice są niechętni wizytom kolegów. Szukaliśmy innych rozwiązań, aż wreszcie dotarło do nas, że to jedna wielka mistyfikacja. Gdy kilkakrotnie zapraszałem Macieja Laska do programu, zawsze mnożył warunki, a w końcu i tak znajdował jakiś powód, by nie spotkać się z ekspertami zespołu Antoniego Macierewicza. Po buńczucznych zapowiedziach Pawła Artymowicza, gdy teraz widzę, jak unika konfrontacji z Wiesławem Biniendą, przypomina mi się ów kłamczuch z mojej klasy. Tylko że on miał osiem lat, a tu mamy do czynienia z rzekomo poważnymi ludźmi. Gdy symbolem skuteczności tej władzy od lat jest inwestor katarski, gdy ministrowie mają trudności z wypełnieniem oświadczeń majątkowych, co się dziwić ludziom pokroju Macieja Laska czy Pawła Artymowicza.
 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane