Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wojciech Mucha,
17.05.2013 10:14

​Milicja III RP

Karol C., brutalny policjant, który skopał w 2011 r. uczestnika Marszu Niepodległości, poprosił wczoraj w sądzie o warunkowe umorzenie sprawy. Co zaskakujące, to samo wnioskują zarówno obrona, tłumacząc działanie tajniaka „stresem", jak i prokurator.

Karol C., brutalny policjant, który skopał w 2011 r. uczestnika Marszu Niepodległości, poprosił wczoraj w sądzie o warunkowe umorzenie sprawy. Co zaskakujące, to samo wnioskują zarówno obrona, tłumacząc działanie tajniaka „stresem", jak i prokurator. I tak zapewne się stanie, że agresor, którego karygodne zachowanie widziała cała Polska, pozostanie de facto bezkarny, choć jego przykładne ukaranie byłoby sygnałem dla ewentualnych naśladowców. Ta sprawa w bezlitosny sposób splata się z tragiczną śmiercią Grzegorza Przemyka, której 30. rocznica właśnie minęła. Maturzystę na śmierć pobił nie kto inny, tylko milicjanci – jak Karol C. – przekonani, że mogą to zrobić. Istotnie. Ani w PRL-u, ani w III RP konsekwencji nie ponieśli. Pozornie nie sposób porównywać śmierci Przemyka z incydentalnym zachowaniem tajniaka. Nie da się jednak uciec od refleksji, że podobnie jak w 1983 r., tak i teraz funkcjonariusze zbyt często mają świadomość odgórnego przyzwolenia na brutalność. Dotyka ono uczestników patriotycznych marszów, antyrządowych demonstracji, a także meczów piłkarskich. Czy naprawdę tragedia sprzed 30 lat musi się powtórzyć, by ta sytuacja wreszcie się zmieniła?

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE