Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
19.04.2013 14:50

Mój licznik

Od dłuższego czasu mniej ekscytuję się sondażami. Nie dlatego, że im nie ufam, ani też nie dlatego, że ich wyniki mnie martwią. Zakładam, że dzisiejsze sondaże w przyszłych wyborach mają ograniczone znaczenie, a wpływ poparcia dla partii politycznych

Od dłuższego czasu mniej ekscytuję się sondażami. Nie dlatego, że im nie ufam, ani też nie dlatego, że ich wyniki mnie martwią. Zakładam, że dzisiejsze sondaże w przyszłych wyborach mają ograniczone znaczenie, a wpływ poparcia dla partii politycznych na zmiany w kraju nie jest bezpośredni. Ostatnio mniej interesuję się też stanem finansów państwa. Wiele wskazuje na to, że nasze księgi rachunkowe prowadzone są w taki sposób, by nie denerwować Brukseli, czyli mają mało wspólnego z realną ekonomią. Sytuację Polski oceniam, patrząc na ceny ropy. Jest jedno państwo, które zanim ogłosi wielkość swojego budżetu, najpierw podaje domniemaną cenę ropy – to Rosja. Jest w tym słuszność, szczególnie w ostatnich latach. Rosja na prawdziwe dochody z gazu nie może już liczyć. Wypierają ich z tego rynku Amerykanie – tanim gazem łupkowym. Wysokie ceny ropy utrzymały to totalitarne państwo na poziomie, na którym było dość silne, by mogło grozić sąsiadom. Ale ceny ropy lecą właśnie na łeb na szyję. Jest na nią mniejszy popyt ze względu na kryzys. Rośnie za to podaż – Amerykanie zaczęli właśnie masowo pompować ropę z łupków. Każdy dolar mniej za baryłkę to setki milionów dolarów mniej dla Kremla.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej