Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Mateusz Matyszkowicz,
04.03.2013 18:09

Antyrodzinna paranoja

W Polsce od lat mamy do czynienia z paranoją. Pytani o politykę prorodzinną politycy odpowiadają: więcej żłobków i przedszkoli.

W Polsce od lat mamy do czynienia z paranoją. Pytani o politykę prorodzinną politycy odpowiadają: więcej żłobków i przedszkoli. W tej perspektywie dziecko traktowane jest jak przeszkoda w życiu, problem dla kariery zawodowej, a pozostanie z nim w domu sprowadzone zostaje do rodzaju więziennej odsiadki. I jeszcze jeden argument polityków: jak najwcześniejsza edukacja dzieci ma wyrównać ich szanse społeczne. W domyśle stwierdzają oni: wyrwijmy dzieci niekompetentnym rodzicom i zróbmy im reedukację. Przy okazji związki zawodowe ucieszą się z nowych etatów dla opiekunów i nauczycieli. Ale takie podejście jest absurdalne. Wsparcia potrzebuje rodzina jako całość, potrzeba jej stabilności materialnej i kultury, w której zostanie doceniona. Dla PO to zadanie znacznie trudniejsze od papierowego gestu obniżenia wieku przedszkolnego. Zwłaszcza że ciężar tej operacji znów spadnie na samorządy.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej