Historia bez bohaterów
Danuta „Inka” Siedzikówna, rtm. Witold Pilecki, gen. August Fieldorf „Nil”, „Łupaszka” „Huzar” „Młot” stają się już na dobre bohaterami młodego pokolenia. Od gimnazjalistek z Ostrołęki do raperów z Hemp Gru, od patriotycznych środowisk kibiców d
Walka o pamięć sprawia, że podziemie niepodległościowe lat 1944–1956 doczekało się 1 marca swojego państwowego święta. Nie byłoby to możliwe bez zaangażowania rodzin ofiar, Fundacji „Pamiętamy” i wielkiej pracy badawczej historyków z IPN-u.
Niestety bastionem, który ciągle utrzymuje tych bohaterów poza obszarem pamięci zbiorowej, są podręczniki historii. Np. „Burzliwy wiek XX” – podręcznik licealny dla klas III (wyd. Nowa Era – 2012 r.) kompletnie marginalizuje zbrojny opór dziesiątków tysięcy partyzantów. Autor Robert Śniegocki pisząc o postawach Polaków, zaczyna od stwierdzenia, że „władzę komunistów zaakceptowała część społeczeństwa”. Uwagę poświęca rozbudowanym siłom różnych formacji komunistycznych i dopiero w tym kontekście uczeń się dowie, że zwalczały one podziemie. Wprawdzie w innym rozdziale (wcześniej jest wiele wiadomości o ONZ-ecie, o wojnie koreańskiej i Jugosławii) jest wzmianka, że część oddziałów AK pozostała w konspiracji, ale określenie „Żołnierze Wyklęci” czy nawet „partyzantka antykomunistyczna”, nie pojawia się w ogóle.
Uczeń nie dowie się, czym te struktury AK się zajmowały. Wprawdzie podano, że część z nich dotrwała do lat 50., ale nie wymieniono ani jednej nazwy przeprowadzonej bitwy. Nie ma wiadomości o uwolnionych więźniach, o rozbitych aresztach. Nie wiadomo też, jakie były rozmiary oporu – żadnych liczb. Brakuje najważniejszej informacji o tym, że żołnierze podziemia walczyli często o śmierć z bronią w ręku, a nie na szubienicy. Z imienia i nazwiska wymieniona jest tylko jedna postać – Witold Pilecki.
Fieldorf „Nil”, „Ogień”, „Łupaszka”, „Inka”, „Młot”, „Bruzda”, „Uskok”, „Lalek” nie istnieją. Uczniowie przeczytają, że były represje i terror, ale nie dowiedzą się o pacyfikacjach wsi, o Rakowieckiej, Wronkach, Rawiczu. Nie znajdą nic o procesach kiblowych, o torturach, wyrokach śmierci i anonimowych zbiorowych mogiłach.
Skoro nie ma bohaterów, to nie było też zdrajców. Jeśli nie ma ofiar, to nie ma katów. Jak widać, dbają o to potomkowie formacji, która terror realizowała. Oni nadal w sferze edukacji i kultury gwarantują bezkarność zbrodniarzom.