Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Trzy miesiące aresztu dla dziennikarza Leszka Kraskowskiego. Jest stanowisko prokuratury

Sprawa aresztowania dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego budzi poważne wątpliwości w środowisku dziennikarskim oraz wśród obrońców praw obywatelskich. Choć prokuratura przedstawia szereg argumentów uzasadniających trzymiesięczny areszt, pojawia się pytanie, czy tak surowy środek był rzeczywiście niezbędny.

Leszek Kraskowski jest podejrzany o posiadanie bez zezwolenia broni palnej i amunicji, a także o grożenie śmiercią komendantowi powiatowemu policji w Piasecznie - w celu zmuszenia go do podjęcia interwencji w konkretnej sprawie. Podczas przesłuchania dziennikarz nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów.

To postać dobrze znana w polskim dziennikarstwie. Kraskowski to były dziennikarz śledczy m.in. „Rzeczpospolitej", „Wprost", „Super Expressu" i „Dziennika". Obecnie publikuje swoje materiały na własnym portalu internetowym oraz na kanale na platformie YouTube. Znany jest z publikacji dotyczących posła Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha i kwestii spółki Polnord.

Aresztowanie dziennikarza, szczególnie w kontekście materiałów publikowanych w sprawie Polnordu, wzbudziło szczególne zainteresowanie. Rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek oraz prezes Press Club Polska Marcin Lewicki zaapelowali do prokuratury o podanie informacji uzasadniających zastosowanie trzymiesięcznego aresztu.

Apel ten wpisuje się w szerszą dyskusję o tym, czy tymczasowe aresztowanie - najbardziej dotkliwy ze środków zapobiegawczych - nie jest w tym przypadku nadmierne, zwłaszcza wobec osoby wykonującej zawód dziennikarza. W debacie publicznej tymczasowy areszt bywa krytykowany jako środek stosowany zbyt pochopnie, w sytuacjach, w których wystarczyłyby łagodniejsze rozwiązania, takie jak dozór policji czy poręczenie majątkowe.

Stanowisko prokuratury

Na apel odpowiedziała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która przejęła śledztwo. Rzecznik prok. Piotr Antoni Skiba szczegółowo przedstawił przesłanki, jakimi kierowano się przy wniosku o areszt.

Jak wskazał, zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów. Prokuratura powołała się na przesłanki szczególne z Kodeksu postępowania karnego - m.in. uzasadnioną obawę ucieczki lub ukrycia się, obawę matactwa oraz grożącą surową karę.

Rzecznik zaznaczył, że podejrzany często opuszcza granice kraju. Według prokuratury obawę matactwa uzasadnia również to, że podejrzany w mailu miał zapowiedzieć "wyrządzenie krzywdy komendantowi", a w aucie, w którym go zatrzymano, odnaleziono broń i amunicję. Prokuratura podkreśliła także, że za zarzucane przestępstwo grozi surowa kara. Jak zaznaczył rzecznik, w toku śledztwa nie stwierdzono przesłanek uzasadniających odstąpienie od tymczasowego aresztowania.

W kontekście zawodu podejrzanego prokuratura odniosła się również do kwestii tajemnicy dziennikarskiej. Jak przekazał prok. Skiba, Leszek Kraskowski na żadnym etapie czynności nie powołał się na tajemnicę dziennikarską.

Pytania pozostają

Mimo szczegółowego uzasadnienia prokuratury, pytania o proporcjonalność zastosowanego środka pozostają otwarte. Z jednej strony stoją argumenty śledczych o realnym zagrożeniu oraz ryzyku matactwa, z drugiej - apel obrońców praw obywatelskich i środowiska dziennikarskiego o transparentność oraz powściągliwość w sięganiu po areszt.

Sprawa Leszka Kraskowskiego pokazuje, jak delikatna jest granica między ochroną prawidłowego toku postępowania a ryzykiem nadużycia najbardziej dotkliwego środka zapobiegawczego. O ostatecznej ocenie zasadności zarzutów zadecyduje dalszy przebieg postępowania. Warto przypomnieć, że podejrzanego - jak każdą osobę przed prawomocnym wyrokiem - chroni domniemanie niewinności.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Media