"Wyrok sądu był miażdżący dla likwidatora i dla Polskiej Agencji Prasowej w likwidacji" - powiedział Tomasz Grodecki na antenie TV Republika w rozmowie z Michałem Jelonkiem. Sporą część wypowiedzi poświęcił tzw. "likwidacji" PAP. Wzięcie tego sformułowania w cudzysłów nie jest tu przypadkowe.
- Możemy i musimy mówić, jako dziennikarze i społeczeństwo, że nosiło to znamiona nielegalności, że tam dochodziło do wielkich nieprawidłowości, sąd to wszystko przyznał - powiedział Grodecki. - Tym procesem próbowano mnie, ale i opinii publicznej zamknąć usta. Uzasadnienie ustne jest zupełnie miażdżące i kompromitujące dla likwidatora i PAP w likwidacji - dodał.
Te wszystkie spółki niby są w likwidacji, ale zatrudniają ludzi, biorą sowite dotacje (...) To jest gigantyczna wątpliwość, o której dziennikarze mogą mówić
– wskazał dziennikarz Niezalezna.pl.
Adwokat Artur Wdowczyk potwierdził, że koszty sądowe za przegrany proces musi zapłacić PAP w likwidacji, czyli de facto... podatnicy. - Tak, niestety, albo stety tak się dzieje. To normalna zasada w Kodeksie cywilnym, ten kto przegrywa, ten płaci - powiedział.
Sąd stwierdził, że ta instytucja likwidacji w stosunku do PAP-u to klasyczny przykład nadużycia prawa, że nie do tego tak naprawdę służy likwidacja spółki. Przepisy mówią wyraźnie - spółka ma zakończyć swoje interesy. Czyli ma powypowiadać umowy, pozwalniać ludzi, wygasić działalność i sprzedać majątek. A, jak wszyscy wiemy, to się raczej nie dzieje.
– dodał mecenas, odnosząc się do "likwidacji" PAP.