Liberalne media starają się jak mogą, by albo nie poruszać tematu afery pedofilskiej w Kłodzku albo wywrócić narrację tak, by bronić osób ze środowiska rządowego, które mają z nią jakikolwiek związek.
Sprawa, w której skazano Przemysława L. i jego żonę Kamilę L. – odpowiednio na 25 i 6,5 roku pozbawienia wolności – okazuje się nieciekawa dla dziennikarzy mediów publicznych. Tymczasem jest w niej wątek polityczny. Kamila L., której zarzuty postawiono w czerwcu 2023 r., przez niemal rok nadal działała w strukturach Koalicji Obywatelskiej. To o tyle szokujące, że prokuratura chciała dla niej wyroku 18 lat więzienia za nieudzielenie pomocy dzieciom i współudział w czynach zoofilskich.
Dzisiaj działaczka przekonuje, że w sprawie jest ofiarą i wszystkie czyny (które są nagrane i dostępne dla prokuratorów) popełniała pod wpływem środków odurzających. Wiadomo, że Kamilę L. znali dobrze minister Tomasz Siemoniak i wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska. O ile jednak Siemoniak zabrał głos w sprawie, o tyle Wielichowska milczy. Nie komentuje wspólnych zdjęć i filmów z Kamilą L. Politycy obozu rządzącego próbują wyciszać sprawę. W piątek ocenzurowali transmisję zespołu parlamentarnego na ten temat.
Więcej na ten temat pisaliśmy w tekście: "Znów cenzura!". Kancelaria Sejmu nie zgodziła się na transmisję posiedzenia na temat pedofilii w KO
W niedzielę na portalu Niezalezna.pl pokazaliśmy, jak o sprawie afery pedofilskiej w Kłodzku "mówią" media liberalne:
Afera pedofilska. Media milczą, a Polacy i tak wiedzą!
Mimo zmowy milczenia prorządowych mediów - temat ujawnionej afery pedofilskiej w Kłodzku - w ciągu zaledwie tygodnia osiągnął ogromną skalę w mediach społecznościowych. Jak wynika z analizy Res Futura Data House, treści związane z tą sprawą wygenerowały łącznie około 138 milionów kontaktów z użytkownikami w Polsce.
Oznacza to, że przeciętny odbiorca mógł zetknąć się z tym tematem wielokrotnie – nawet od czterech do sześciu razy. Skala zjawiska przypomina raczej intensywność kampanii wyborczej niż typowy obieg informacji dotyczących spraw kryminalnych.
Co ciekawe - analiza wskazuje, że sama sprawa kryminalna schodzi na dalszy plan w dyskusji internetowej (17 proc.). Nazwisko skazanej osoby pojawia się stosunkowo rzadko - jedynie w niewielkiej części wpisów.
Zdecydowanie częściej (80 proc.) temat funkcjonuje w kontekście politycznym. W ogromnej większości publikacji i komentarzy pojawiają się odniesienia do Koalicja Obywatelska, co pokazuje, że narracja wokół sprawy została silnie powiązana z bieżącym sporem politycznym.
Według autorów analizy - skala reakcji w sieci może oznaczać najpoważniejsze uderzenie wizerunkowe w obóz rządzący od czasu wyborów parlamentarnych z października 2023 roku.
W siedem dni temat pedofilii w Kłodzku ujawniony przez @MarcinTorz wygenerował w polskich social mediach 138 milionów zasięgu co oznacza że przeciętny użytkownik social mediów w Polsce widział ten temat w swoim feedzie od czterech do sześciu razy. To liczby kampanii…
— Res Futura Data House (@Polityka_wSieci) March 29, 2026
"Temat rozlał się na całą Polskę"
Na antenie Republiki gościł dziś Marcin Torz, dziennikarz, który ujawnił - i wciąż ujawnia kolejne wątki afery pedofilskiej w Kłodzku.
"Chciałbym rozdzielić dwie sprawy: tragedię ludzi, która ich dotknęła w Kłodzku, tragedię młodych kobiet, dzieci od sprawy politycznej. Część mediów nie chce zauważyć faktu, że mamy w aferze politycznej w Kłodzku z polityką. I robią wszystko, aby o tej polityce w kontekście afery pedofilskiej nie mówić. W zeszłym tygodniu obserwowaliśmy, ale i w weekend, absolutny festiwal pogardy, którą uprawiali przedstawiciele mediów prorządowych. Robili idiotów ze swoich słuchaczy, widzów i nie podawali informacji dot. czy to przynależności partyjnej skazanej kobiety czy okłamywali widzów i mówili, że tam wszyscy o wszystkim wiedzieli i zareagowali, jak trzeba"
- mówił.
Torz odniósł się również do analizy Res Futura Data House, mówiąc: "te dane pokazują, że ten temat rozlał się na Polskę ogromnym strumieniem, Polacy dowiedzieli się o wszystkich tych obrzydliwych sprawach".
"I dowiedzieli się, że działo to wszystko w kontekście politycznym. Teraz na tapecie jest sprawa Moniki Wielichowskiej, wicemarszałek Sejmu z tamtego regionu. Ona milczy. Jedynym miejscem, gdzie zabrała głos, to było partyjne zebranie, na którym tłumaczyła się z tejże sprawy - też manipulując. Powiedziała, że ma poparcie samego Donalda Tuska w tej sprawie"
- podkreślił.
Jak dodał: "dzieją się tutaj rzeczy naprawdę przeciwne. Apeluję jednak, by pamiętać o krzywdzie tych wszystkich osób, które były w tą sprawę zamieszane".