Premier Donald Tusk w swoim przemówieniu w Sejmie zaatakował... męża Danuty Holeckiej, którego policja skuła kajdankami w dzień Wszystkich Świętych przy cmentarzu, na który przyjechał, by odwiedzić grób syna. Padły fałszywe sugestie o "wjeżdżaniu na cmentarz".
Holecka odpowiedziała szefowi rządu w głównym serwisie informacyjnym „Dzisiaj” na antenie Telewizji Republika.
- Policja w swoim oświadczeniu wskazywała, że sprawa skucia w kajdanki, przewrócenia na glebę mojego męża i wywożenia przed cmentarzem nie ma charakteru politycznego. Chciałabym w to wierzyć - przyznała.
- Jednak pan, panie premierze, najwyraźniej uznał, że jest inaczej i wycierał pan sobie twarz moją rodziną z mównicy sejmowej, kłamiąc bezczelnie, że mój mąż wjechał na cmentarz. Otóż nikt z nas nigdy nie wjechał na cmentarz. Zaparkowaliśmy na parkingu, na wyznaczonych do tego miejscach, jak każdego dnia przez dwa lata i pięć miesięcy
- tłumaczyła.
- Panie premierze, mimo wszystko życzę długiego życia całej pańskiej rodzinie, a zwłaszcza pańskim dzieciom. Życzę tego panu z całego serca
- podsumowała Holecka.
W obronie Holeckiej stanęli politycy. „Jak można atakować z mównicy sejmowej matkę i ojca za to, że przyjechali na cmentarz, by odwiedzić grób zmarłego syna, i zaparkowali tam, gdzie od lat parkują także inne pojazdy…” – napisał na X Jarosław Kaczyński. Głos zabrali też inni parlamentarzyści.