Cóż, jakoś się tak utarło, że nie po drodze „Gazecie Polskiej” z ludźmi Czesława Kiszczaka. Nie, żebym miał z tym szczególny problem – ot, stwierdzam fakt. I tylko uśmiecham się pod wąsem, gdy kolejny funkcjonariusz poprzedniego systemu straszy nas w ten czy inny sposób. Niezmordowani są towarzysze (i towarzyszki) z bezpieczeństwa. Szkoda, że trud ich daremny.