Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek,
20.03.2021 17:00

Wizja Sousy?

Paulo Sousa skreślił ostatecznie ośmiu piłkarzy z szerokiej listy 35 powołanych na mecze reprezentacji z Węgrami, Andorą i Anglią. Konferencja prasowa tuż przed zgrupowaniem niebezpiecznie przypomniała czasy Jerzego Brzęczka, czyli mało konkretów, więcej domysłów i ogólnych formułek.

Selekcjonerowi przysługuje prawo swobody wyboru, tym bardziej że poza kilkoma murowanymi pozycjami z Robertem Lewandowskim na czele i kwestiami zdrowotnymi, po nieudanych miesiącach u boku Jerzego Brzęczka każdemu warto dać szansę pokazania się. Jednak nie wszystkie decyzje Sousy są zrozumiałe.

Zaufajcie mi, bo mam plan, pomysł i wizję

Nie dziwi wybór Wojciecha Szczęsnego jako numeru jeden w bramce, choć Łukasz Fabiański obiektywnie rzecz biorąc imponuje formą i zalicza więcej parad od kolegi z Juventusu Turyn.
Postawiłbym plusik przy nazwiskach absolutnych debiutantów: Michała Helika, Sebastiana Kowalczyka i Kacpra Kozłowskiego. Jednocześnie mało kto rozumie, dlaczego wspomniana dwójka ostatnich zawodników Pogoni Szczecin otrzyma szansę powąchania murawy na zgrupowaniu przed ważnymi meczami w eliminacjach mistrzostw świata, a wybijający się Bartosz Kapustka już nie.

Co kierowało trenerem Sousą, że postanowił skreślić akurat Tomasza Kędziorę, grającego od deski do deski w mocnym Dynamie Kijów? Czy Karol Linetty naprawdę nie nadaje się do gry, a Jakub Moder czy Przemysław Płacheta, zaliczający ogony w Championship – już tak?

Enigmatyczne były tłumaczenia Sousy, który apelował o zaufanie do jego wizji. Portugalczyk wyraził nadzieję, że wszyscy zrozumiemy jego plan, gdy reprezentacja Polski zacznie punktować. – Przyglądaliśmy się temu, jak piłkarze grają w klubach, ale kluczowa była charakterystyka zawodników. Jak wygląda proces przyswajania przez nich naszego modelu gry. Mamy plan, mamy pomysł i, uwzględniając wszystkich zawodników, wiemy, jaki futbol chcemy zagrać. Stąd też takie decyzje – wyjaśnił nowy trener.

Zasługi czy umiejętności – pytania o skrzydłowych

Dlatego też powołał Kamila Grosickiego, który ostatni występ w barwach West Bromich Albion zaliczył… w styczniu. Częściej niż o bramkach i asystach zasłużonego skrzydłowego mówi się o sagach transferowych z jego udziałem. Wszystkie mają wspólny mianownik: przeprowadzane są na ostatnią chwilę i okazują się niewypałem. „Grosik” dał reprezentacji wiele, nie mamy zresztą komfortu zbyt wielu lewonożnych zawodników. Jednak albo Sousa powołuje kogoś do kadry za zasługi, albo kieruje się umiejętnościami czysto piłkarskimi.

– W przypadku Grosickiego musimy przyjrzeć się temu, jaka będzie rola w kadrze. Jest zaangażowany w grę dla reprezentacji, tworzy dużo sytuacji, nie tylko asystuje, lecz także strzela gole. Rozmawiałem z nim parę tygodni temu, nadal musi wykonać swoją pracę w Anglii. Będziemy mogli go poznać, ale i pomóc mu w jakiś sposób. Grosicki jest częścią tej rodziny – tłumaczył Sousa.

Czy powtórzy to zdanie, gdy Jakub Błaszczykowski upora się z kolejną w tym roku kontuzją? Wszak pomocnik Wisły Kraków marzy o wyjeździe na ostatni turniej w karierze, po którym najpewniej zakończy przygodę z kadrą narodową. Gdyby nie przesunięcie terminu Euro 2020, Brzęczek zabrałby go na pokład samolotu.

Dziennikarze nie dociekali podczas konferencji prasowej, czy dla Sousy liczy się Paweł Wszołek. Ofensywny gracz Legii Warszawa jest jednym z najlepszych skrzydłowych w ekstraklasie, strzelił w tym sezonie trzy gole i zaliczył sześć asyst. Dwudziestoośmiolatek byłby z pewnością ciekawą alternatywą, nawet w szerokiej kadrze na eliminacje do mundialu czy mistrzostwa Europy.

Czego się nie dowiedzieliśmy

Co jeszcze pozostanie w pamięci po rozdaniu powołań piłkarzom? Sousa unika jednoznacznych deklaracji, które są potrzebne „tu i teraz”. Jak najbardziej zasadne pytanie o cele punktowe reprezentacji w trzech nadchodzących spotkaniach zbył, niczym Brzęczek, całkiem niedawno. – Każdy trener odpowiedziałby, że należy grać tak, by wygrywać kolejne mecze i zdobywać punkty – odparł selekcjoner.
Jako kibic reprezentacji chciałbym usłyszeć jednak coś w stylu: „Naszym planem jest zdobycie 6 pkt. Węgrzy są trudnymi rywalami, ale jak najbardziej do ogrania. Andora – wiadomo. Z Anglią będzie bardzo trudno, to teoretycznie drużyna poza naszym zasięgiem. Obiecuję jednak, że damy z siebie wszystko”.
Niestety Sousa wybrał ucieczkę od odpowiedzi. Podobnie było, gdy usłyszał pytanie o trudną sytuację Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika i Krzysztofa Piątka – ze względu na zakaz lotów z Niemiec i Francji do Wielkiej Brytanii mogą oni nie zagrać pod koniec marca w Londynie. To znacząco osłabiłoby i tak marne szanse polskiej kadry na sukces w starciu z gospodarzami 31 marca. – Trzech z czterech napastników ma pewne komplikacje. Cała trójka na ten moment nie jest pewna tego, że pojedzie z nami na ten mecz – oświadczył

Sousa. A coś więcej? Jaka jest alternatywa? Czy pozostaje tylko się modlić, by niemieckie landy łaskawym okiem oceniły sytuację naszych napastników?

Pojawiły się natomiast w wypowiedzi selekcjonera dwa konkrety, o których wiedzieliśmy przed ogłoszeniem konferencji prasowej. Mianowicie Sousa nie potrafi ani słowa powiedzieć w języku polskim i nie ceni zbytnio poziomu polskiej piłki klubowej, więc warto docenić go za szczerość, a nie ucieczkę w zbędną kurtuazję.
Wnioski

Na bazie taktyki zespołów ostatnio prowadzonych przez Portugalczyka można domniemywać, że w meczu z Andorą nowy sztab będzie chciał przetestować grę trójką obrońców. Nasza reprezentacja nigdy nie grała w tak ofensywnym stylu, mamy też problem z obsadą pozycji typowo „wahadłowych”, zabezpieczających obronę przy podłączaniu się do akcji ofensywnych.

Sousa nie wykluczył zastosowania taktycznego wariantu, ale wprost niczego nie zadeklarował. – Podczas boiskowych starć elementy gry są dynamiczne. Dlatego ustawienie powinno się opierać na zrozumieniu tego, co chcemy wprowadzić w danym meczu – enigmatycznie podsumował swoje rozważania.
Nawet jeśli zaczniemy grać trójką obrońców, to Kędziora powinien zostać powołany – jest bezdyskusyjnie najlepszym obecnie, nominalnym prawym obrońcą. Grosickiego mogą uratować liczby szczególnie w dwóch pierwszych spotkaniach eliminacyjnych. Nasz sukces będzie zależał w głównej mierze od połączenia między Lewandowskim a Piotrem Zielińskim, znajdującym się w życiowej formie.

Jedno jest pewne: jakakolwiek strata punktów w spotkaniach przeciwko Węgrom i Andorze unaoczni Sousie, jak łatwo podpaść opinii publicznej i przejść od zbawcy do osoby wyszydzanej polskim przysłowiem: „z deszczu pod rynnę”.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane