Z takim mandatem można pozwolić sobie na odważne działania. Wkrótce po wyborach zażądała od Rosji wycofania z Naddniestrza stacjonujących tam rosyjskich wojsk. Naddniestrze to część Mołdawii zamieszkana przez ludność rosyjskojęzyczną, która przy wsparciu wojskowym Moskwy podczas wojny domowej w latach 90. odłączyła się od Kiszyniowa. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow odpowiedział, że Rosja nie wycofa „mirotworców”, ale jest jasne, że Kiszyniów znowu będzie stawiał tę sprawę w relacjach z Moskwą. Tymczasem parlament Mołdawii, jeszcze zdominowany przez obóz Dodona, ekspresowo przegłosował zmiany w prawie, odbierając prezydentowi kontrolę nad służbami specjalnymi. W odpowiedzi Sandu zażądała przedterminowych wyborów parlamentarnych i wezwała do wyjścia na ulicę swoich zwolenników. Walka trwa.