Prawdopodobnie w największym masowym grobie ofiar komunistycznych – w Kuropatach na obrzeżach Mińska, ale możemy się tylko domyślać, bo reżim Łukaszenki nie pozwala na żadne badania Kuropatów. W rosyjskim Twerze, gdzie zgładzono polskich oficerów zakopanych potem w Miednoje, prokuratura domaga się zdjęcia tablicy z dzisiejszego budynku akademii medycznej, w którym w 1940 r. rozstrzeliwano Polaków, bo podobno... nie ma na to dowodów. Koło cmentarza w Katyniu jest kłamliwa wystawa o stosunkach polsko-sowieckich w XX w. Są wciąż w Rosji „historycy”, którzy kwestionują, że zbrodnia katyńska miała miejsce. Kłamstwo katyńskie to nie jest kwestia przeszłości, ono wciąż w niektórych kręgach ma się dobrze.