Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Herman,
15.04.2020 11:00

Kłamstwo katyńskie trwa

Niby w 1990 r. ZSRS przyznał się do zbrodni katyńskiej, potem potwierdziła to jelcynowska Rosja w latach 90. i przekazała część dokumentów. Jednak rosyjskie śledztwo katyńskie już wiele lat temu zostało utajnione i umorzone. Wciąż nie wiadomo, gdzie zakopano szczątki kilku tysięcy pomordowanych polskich oficerów z tzw. białoruskiej listy katyńskiej, a więc tych, za których zgładzenie odpowiadało NKWD na Białorusi.

Prawdopodobnie w największym masowym grobie ofiar komunistycznych – w Kuropatach na obrzeżach Mińska, ale możemy się tylko domyślać, bo reżim Łukaszenki nie pozwala na żadne badania Kuropatów. W rosyjskim Twerze, gdzie zgładzono polskich oficerów zakopanych potem w Miednoje, prokuratura domaga się zdjęcia tablicy z dzisiejszego budynku akademii medycznej, w którym w 1940 r. rozstrzeliwano Polaków, bo podobno... nie ma na to dowodów. Koło cmentarza w Katyniu jest kłamliwa wystawa o stosunkach polsko-sowieckich w XX w. Są wciąż w Rosji „historycy”, którzy kwestionują, że zbrodnia katyńska miała miejsce. Kłamstwo katyńskie to nie jest kwestia przeszłości, ono wciąż w niektórych kręgach ma się dobrze.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane