Nie, był to zlepek pomówień i kłamstw (bo nawet nie półprawd) związanych zresztą głównie z bratem ministra, a nie z nim samym. Chodziło tylko o dokopanie i dokuczenie człowiekowi z obozu rządowego, który stał się (i słusznie) nagle bardzo popularny wśród Polaków.
I teraz pytanie. Czy tak robią ludzie kulturalni, mądrzy, dbający o swój kraj i bliźnich, pełni empatii i zrozumienia dla ciężkiej sytuacji w jakiej znalazła się Polska czy może robi tak grupa osób, które zachowują się w sposób niekulturalny, chamski, ordynarny, prostacki czyli według słownika hołota?