Odkryła tam wśród przepychu prywatne zoo z tygrysami i niedźwiedziami. Śledczy ustalili, że Grigorian karmił zwierzęta jedzeniem przeznaczonym dla wojska. Tacy ludzie byli przez wiele lat w Armenii nietykalni jako bohaterowie zwycięskiej wojny z Azerbejdżanem o Górski Karabach w latach 90. Pewni, że nic się nie zmieni, liczący, że Rosja zawsze pomoże, odcinali kupony od dawnej sławy i zawłaszczali i tak dysponujące skromnymi zasobami państwo. Cierpiała na tym m.in. armia. Gdy w 2020 r. doszło do rewanżu Azerbejdżanu, przewaga wojskowa wroga była miażdżąca. Armenia musiała przełknąć upokarzającą porażkę. A teraz ludzie dawnego układu podnoszą znowu głowy i o tę porażkę oskarżają Paszyniana. Przykład Armenii to nauka dla wszystkich krajów w trudnym położeniu geopolitycznym i bez petrodolarów (w tym Polski), że w takich krajach korupcja i prywata szkodzą wielokrotnie bardziej.