Wystarczyło, że dziennikarka Radia Zet dała się po prostu aktywiście LGBT „wygadać” i nie przyjmowała jego światłych tez jako prawd objawionych, a została natychmiast medialnie zlinczowana, czego dowodem były apele o usunięcie jej z pracy przez jednego z publicystów „Gazety Wyborczej”. Tak wygląda w praktyce solidarność dziennikarska i wyższa kultura tych, którzy chcą decydować o standardach i etyce dziennikarskiej. Jury główne miało twardy orzech do zgryzienia, ostatecznie zrezygnowało z przyznania nagrody w kategorii wywiad. Swoi bohatersko nagrodzili swoich, Lubecka została potraktowana jak parias. A Radio Zet w ramach ekspiacji zapowiada szkolenia, „których celem będzie uzupełnienie słownictwa i poszerzenie wiedzy na temat wyzwań, przed jakimi stoją osoby LGBTQ+”. Nieźle, bojownicy o wolność mediów!