Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek,
07.01.2021 16:00

Celebryci z prezentem noworocznym dla PiS

Co jest bardziej żenujące? Szczepienia poza kolejnością artystów i wpływowych celebrytów, ich tłumaczenia czy jednak linia obrony najbardziej zaciekłych antypisowców? Trudno powiedzieć, choć już pojawiają się głosy, że „Polak tak ma”, wszak lubimy załatwiactwo. W przypadku zaszczepionych na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym chodzi jednak o poczucie wyższości nad zwykłym „plebsem” i ordynarne kłamstwa.

Afera wokół szczepionek poza wyznaczoną kolejnością w grupie 0 odbiła się szerokim echem. Jeśli ktoś w szeregach opozycji nie rozumie dlaczego, to znaczy, że nie jest w stanie rozeznać nastrojów nawet wśród własnych sojuszników, a zatem w dalszym ciągu nie potrafi poszerzać elektoratu.

Krystyna Janda, Edward Miszczak, Leszek Miller, Maria Seweryn i kilkadziesiąt innych znanych osób sprawiło noworoczny prezent PiS. Wśród znaczącej części wyborców potwierdzili padające od lat tezy o kompletnej demoralizacji, zadufaniu i kastowości środowiska, które uważa, że z racji wykonywanego zawodu jest ponad przeciętnym Kowalskim.

Grupa celebrytów postanowiła na chama wepchnąć się do kolejki szczepień i zwyczajnie wypchnąć z niej medyków. Gdy została przyłapana na gorącym uczynku, zaczęto obwiniać… rząd za organizację całego procesu. Co gorsza, po kontroli na WUM minister Adam Niedzielski nie miał wątpliwości: „Te osoby zostały nieprawidłowo zgłoszone, nieprawidłowo nawet względem wyjątków, które zostały określone, bo zostały zgłoszone jako personel medyczny”. Czy zaszczepieni poza kolejnością o tym wiedzieli?

Cieniutkie tłumaczenia, cieniutkie

Z pewnością zdawali sobie sprawę, że propozycja z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego ociera się o kumoterstwo. Bo jak inaczej wyjaśnić słowa dyrektora programowego stacji TVN, który znienacka odebrał telefon od dyrekcji placówki, a na szczepienie miał zaledwie równą godzinę? – Zostałem powiadomiony przez szpital, w którym kiedyś byłem leczony, że jest możliwość wzięcia szczepionki, pod warunkiem że stawię się w ciągu godziny. Mam 65 lat i zdecydowałem się skorzystać, będąc przekonany, że to część akcji promującej – potwierdził Miszczak.

Tyle że zaszczepiona została – jeśli wierzyć przekazom medialnym – jego partnerka i aktorka Anna Cieślak (40 lat). Załóżmy, że Miszczak naprawdę uwierzył w to, że będzie ambasadorem szczepień. Już z litości nie pytam o jakąś umowę oraz zasadniczo o to, gdzie zostały ustawione kamery w trakcie wbijania igły w okolice ramienia byłego dziennikarza. Czego Miszczak miałby być twarzą? Szczepień? Zabrzmi brutalnie, ale – kto go zna? Można spokojnie założyć, że ponad 90 proc. zagorzałych widzów TVN nie wie, kto zasiada na dyrektorskim stołku w telewizji. Do kogo zatem miałby trafić? Do antyszczepionkowców?

Nie mniej zaskakiwała relacja Krystyny Jandy. Gdybym wierzył w te wszystkie opowieści, które wyszły spod klawiatury, bądź co bądź, wybitnej aktorki, brałbym pod uwagę możliwość użycia jakiejś substancji psychoaktywnej w ampułce ze szczepionką na COVID-19.

– Myślę, że wszystko wynika z jakiegoś bałaganu organizacyjnego, ponieważ najpierw z nami rozmawiano na temat promocji szczepień – stwierdziła aktorka w wywiadzie dla TVN24. I znowu, Janda nie podała jednak żadnej umowy, korespondencji, niczego, co wskazywałoby na potwierdzenie wątku „promocji szczepień”. I sama też dodała w dyskusji z Piotrem Kraśką, że wstępnie zaproponowanym terminem rzekomo promocyjnych szczepień była połowa lutego.

Kuglarze i kłamcy

Dlaczego zatem niemal wszyscy przyłapani na kłamstwach twórcy kultury – w tym i Janda – nie mieli oporów, by zaszczepić się pod koniec grudnia? W mejlu fundacji aktorki do znajomych twórców ws. szczepień na koronawirusa ani słowem nie wspomniano o jakiejkolwiek odgórnej akcji. Bo prawda jest taka, że jedynym przedstawicielem kultury oficjalnie zaangażowanym w plany rządu był w tamtym momencie Cezary Pazura. Z pewnością do niego dołączyłyby kolejne osoby, choć obecnie jest to wielce ryzykowne wizerunkowo. Artyści wystawili sobie świadectwo kuglarzy i kłamców.

Jak inaczej odnieść się do tłumaczeń Marii Seweryn, która początkowo zapewniała, że nie została zaszczepiona, a potem przyznała się do kłamstwa? Ona jedna przynajmniej uderzyła się w pierś, ale nastąpiło to post factum.

– Popełniłam błąd, ponieważ zaproponowano mi szczepienie, a ja się zgodziłam. Gdy dziennikarz Polsatu zapytał, czy się szczepiłam, z odruchu i ze strachu odpowiedziałam „nie”, z obawy, że być może zrobiłam coś złego, a nie jestem seniorem. Bardzo państwa za to przepraszam. Nie zwykłam kłamać, więc jest to dla mnie duże przeżycie. Rozumiem państwa oburzenie. Jest mi wstyd – powiedziała. „Nie zwykłam kłamać”, ale skoro zajęłam miejsce medyka na pierwszej linii frontu, to musiałam.

Krzysztof Materna wypłakiwał się na łamach „Gazety Wyborczej” – został ofiarą szczepień na COVID-19, ponieważ dawki w WUM mogły się zmarnować, a teraz niewdzięczny naród z pomocą „pisowskich” mediów ostrzy sobie zęby na upadek prodemokratycznego aktora. Panie Materna, gdzie Pan promował szczepienia i dlaczego obraża Pan inteligencję wszystkich wokół? Czy wstawił Pan w mediach społecznościowych chociaż zdjęcie z momentu otrzymania pierwszej dawki preparatu Pfizera? Bo spożycie przez Maternę przezroczystego płynu w literatce w czasie izolacji wszyscy mogli zobaczyć. Doprawdy, żenujące.

Teorie spiskowe – dziennikarze w sukurs celebrytom

Ale co gorsza najtwardsi, betonowi zwolennicy opozycji łykają te wszystkie bajki z mchu i paproci jak pelikany. Do chóru obrońców czci i godności wielmożnych celebrytów dołączyli nawet poważni, ale tylko z racji pełnionych funkcji, redaktorzy Tomasz Lis i Jacek Nizinkiewicz. Swoją drogą – to doskonale obrazujące przypadki upadku prestiżu „News­weeka” i „Rzeczpospolitej”.

– Nie dziwi ani szczepionkowa prowokacja wobec artystów, ani lista ich najbardziej gorliwych krytyków, niemal w komplecie beneficjentów decyzji PiS lub pana Dudy, czerpiących garściami z rozmaitych decyzji władzy. Ale brak ostrożności artystów pozostaje faktem – krzywił się Lis. Nizinkiewicz zaś dopatrzył się wielopiętrowej intrygi – jest już bliski stwierdzeniu, że egzekutorem celebrytów stał się sam Jarosław Kaczyński, najpierw zachęcając do szczepień, a potem wystawiając twórców do wiatru.

– A może ktoś wmanewrował popularne osoby do wzięcia udziału w akcji zachęcającej do szczepienia, żeby zdyskredytować popularnych przedstawicieli kultury o wyrazistych poglądach, którzy po prostu chcieli dać przykład? – dumał zafrasowany publicysta, a jego narracja jest rzeczywiście urzekająca, tak samo jak daleka od prawdy. Przecież „nasi” – światli, zwolennicy demokracji, zwalczający PiS, przekonujący liberalnych wyborców do jedynej słusznej wizji świata, w której za całe zło odpowiedzialność spada na prawicę, nawet jeśli zachowali się, oględnie mówiąc, niemoralnie, to wolno im wszystko.

Jeden z ciekawych liderów opinii w sieci, dziennikarz sportowy Krzysztof Stanowski, podsunął jeszcze inną argumentację: wszyscy kradniemy. Wszyscy chcemy coś zyskać na boku, wepchać się przed kolejkę, załatwiać sprawy szybciej.

Nie do końca, a przynajmniej nie w kwestii życia i śmierci. O to chodzi w szczepieniach na koronawirusa. Jeśli na coś nie mamy zamiaru czekać, zapisujemy się prywatnie i płacimy spore pieniądze. Nie dlatego, że uważamy się za nadludzi, ale właśnie w celu przyspieszenia danej procedury. Sęk w tym, że grupka celebrytów nie zamierza za nic płacić, a została zaszczepiona w pierwszej kolejności. Ich tłumaczenia – podobnie jak rektora WUM prof. Zbigniewa Gacionga – są dodatkowo obciążające.

Długo o tej aferze nie zapomnimy, tym bardziej że przed nami wytężony okres szczepień. Zaszczepieni „na chama” sami zgotowali sobie ten los.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE