W połowie kwietnia rząd przedstawił propozycję likwidacji OFE, polegającą na przeniesieniu aktywów na Indywidualne Konta Emerytalne uczestników. Osoby, które nie zechcą skorzystać z takiej opcji, mogą złożyć wniosek o przekazanie środków do ZUS. Rząd tłumaczy, że takie uporządkowanie systemu emerytalnego jest niezbędne w związku z wprowadzeniem Pracowniczych Planów Kapitałowych, uzupełniających go o segment dodatkowych, dobrowolnych, prywatnych form oszczędzania na cele emerytalne. A dodatkowe odkładanie na emeryturę jest konieczne przy obecnych trendach demograficznych, gdyż przyszłe świadczenia z ZUS będą coraz niższe.
Upadek drugiego filara
Te same trendy demograficzne, na które powołuje się obecny rząd, były powodem, dla którego ponad 20 lat temu powołano do życia Otwarte Fundusze Emerytalne. Zgodnie z uchwaloną w 1997 r. ustawą część obowiązkowej składki odprowadzanej do ZUS trafiała na indywidualne konta w OFE, zarządzane przez prywatne instytucje.
W ten sposób obok pierwszego filara emerytalnego, czyli ZUS, powstał drugi, czyli właśnie OFE. Istniała też możliwość oszczędzania na emeryturę w ramach prywatnego trzeciego filara, co w odróżnieniu od dwóch poprzednich było już dobrowolne i – jak się okazało – mało popularne.
Taki system działał do 2013 r., kiedy w obliczu szybko rosnącego długu publicznego (m.in. wskutek powiększającej się luki w VAT) poprzedni rząd PO i PSL postanowił sięgnąć po środki zgromadzone w OFE. Ministerstwo Finansów kierowane przez Jacka Rostowskiego tłumaczyło, że skoro większość środków fundusze inwestują w obligacje (taki był wymóg ustawowy), a państwo emitując obligacje coraz bardziej się zadłuża, m.in. po to, aby dopłacać do systemu, to nie ma on sensu.
Uchwalono więc ustawę, zgodnie z którą 51,5 proc. aktywów OFE, głównie w postaci obligacji, zostało przeniesione do ZUS, a następnie umorzone, dzięki czemu dług publiczny spadł z 53 proc. PKB na koniec 2013 r. do 44 proc. w roku 2014. Z indywidualnych kont uczestników OFE zniknęła ponad połowa zgromadzonych środków (średnio 8,7 tys. zł na osobę), a w zamian na specjalnych subkontach w ZUS pojawiły się zapisy księgowe, na podstawie których ZUS miał w przyszłości wypłacać wyższe emerytury.
Nie była to jedyna zmiana – jednocześnie zdecydowano, że oszczędzanie w OFE nie będzie już obowiązkowe, a osoby, które się jednak na to zdecydują, muszą złożyć specjalną deklarację. Poza tym zmniejszono część składki kierowaną do OFE, a wreszcie wprowadzono mechanizm „suwaka”, czyli stopniowego przenoszenia środków do ZUS na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego.
„Prywatyzacja” oszczędności
Ostatecznie w OFE pozostało 18 proc. dotychczasowych uczestników, co i tak było dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę, że w skład ich portfela wchodziły głównie akcje, co znacznie podnosiło ryzyko oszczędzających. Taki szczątkowy drugi filar nie mógł już być istotnym uzupełnieniem przyszłych świadczeń z ZUS, dlatego większość ekspertów przewidywała, że tylko kwestią czasu jest jego całkowita likwidacja.
Obecny rząd postanowił uporządkować system emerytalny, wprowadzając Pracownicze Plany Kapitałowe, w których oszczędzanie będzie dobrowolne, a odłożone środki będą w pełni prywatne i w każdym momencie dostępne dla właścicieli kont. Zachęcać do odkładania pieniędzy mają dopłaty ze strony pracodawcy i państwa oraz zwolnienie z podatku Belki. – Dalsze utrzymywanie formuły OFE mijało się z celem. Lepsze jest przekształcenie systemu w oparty na ZUS, PPK i dodatkowych formach oszczędzania, takich jak IKE, czy IKZE – ocenia Mariusz Adamiak, szef biura strategii rynkowych PKO BP.
Prywatne instytucje prowadzące PPK będą inwestować zebrane pieniądze m.in. na giełdzie. Ale niepewna przyszłość OFE mogła stanowić istotne ryzyko dla tych inwestycji. Konta w OFE ma w tej chwili prawie 16 mln osób, zgromadzono na nich 162,3 mld zł aktywów, przy czym 78,5 proc. stanowią akcje. Gdyby nagle w wyniku decyzji rządu postanowiono te akcje sprzedać, mogłoby dojść do załamania notowań. – Propozycja rządu znacznie ogranicza to zagrożenie. Przewidziano stopniowe zmniejszanie udziału akcji w IKE, o maksimum 2,5 pkt. proc. rocznie, ale ta podaż będzie równoważona przez zakupy dokonywane przez fundusze działające w ramach PPK – wyjaśnia Mariusz Adamiak.
Propozycja rządu sprowadza się do przekształcenia OFE w Otwarte Fundusze Inwestycyjne (OFI), a prowadzonych rachunków w Indywidualne Konta Emerytalne. Właściciel konta będzie mógł jednak przekazać środki z OFE do ZUS, gdzie zostaną one zapisane na subkoncie, przy czym będzie to wymagało złożenia specjalnej deklaracji.
W przypadku wyboru IKE od środków zgromadzonych w OFE zostanie pobrana 15-procentowa opłata przekształceniowa rozłożona na dwa lata. Rząd tłumaczy, że chodzi o równe traktowanie z tymi, którzy wybiorą ZUS – od emerytur z państwowej ubezpieczalni pobierany jest podatek mniej więcej o takiej efektywnej stawce, a wypłaty z IKE są nieopodatkowane. – Wypłaty z OFE też miały być opodatkowane, więc taka opłata jest ekonomicznie neutralna z punktu widzenia przyszłego emeryta – wyjaśnia Mariusz Adamiak.
Nie mam żadnej wątpliwości, że jest to uporządkowanie i wzmocnienie systemu emerytalnego polegające na tym, że to, co po 2013 r. powstało z OFE i oznaczało de facto likwidację tego filara kapitałowego, będzie uzdrowione. Nie będzie już mieszania, co jest prywatne, a co jest publiczne” – mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. „Obecne reformy mają na celu, aby w Polsce w końcu ustabilizował się szeroko rozumiany wzmocniony i nowoczesny system emerytalny, obejmujący filar publiczny i obowiązkowy - ZUS, filar prywatny, dobrowolny i pracowniczy - PPK oraz filar prywatny, dobrowolny i indywidualny - czyli IKE lub IKZE – dodaje.
Już widać efekty
Przedstawiciele rządu podkreślają przy tym, że wybór IKE będzie tak naprawdę prywatyzacją zgromadzonych oszczędności, które Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z listopada 2015 r. uznał za środki publiczne. Nie ma jednak wątpliwości, że na opłacie przekształceniowej skorzysta budżet. Kolejną korzyścią będzie to, że cała obowiązkowa składka emerytalna będzie trafiała do ZUS, co rocznie oznacza 3 mld zł oszczędności.
A jaki będzie efekt wprowadzenia PPK i likwidacji OFE dla całej gospodarki? Analitycy oceniają go bardzo pozytywnie. Informacja o planach rządu wobec OFE natychmiast wywołała wzrost cen polskich obligacji w związku ze spodziewanym spadkiem potrzeb pożyczkowych państwa.
Z kolei Agencja Standard&Poor’s, która w połowie kwietnia utrzymała dotychczasowy rating Polski, wskazuje, że ocena może zostać podwyższona, gdy dzięki wprowadzeniu PPK zwiększą się prywatne oszczędności, zmniejszając przyszłe zobowiązania wynikające z sytuacji demograficznej i zmniejszającej się liczby osób w wieku produkcyjnym.
Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że prywatne oszczędności gromadzone w PPK, a także innych produktach związanych z dobrowolnym oszczędzaniem na emeryturę, jak IKE czy IKZE, będą inwestowane przede wszystkim w Polsce, powinno to korzystnie wpłynąć na rozwój gospodarki.