O nowej funkcji Pawełka informowaliśmy wczoraj - został on współpracownikiem Komorowskiego i będzie odpowiadał za finanse komitetu obecnego prezydenta podczas kampanii wyborczej. To zaskakujący awans, bo całkiem niedawno Pawełek zasłynął z tego, że został (w październiku zeszłego roku) znaleziony przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej na trawniku w pobliżu ambasady USA. Pijanego skarbnika przewieźli go do izby wytrzeźwień. A teraz Pawełek znalazł się w gronie współpracowników Komorowskiego.
Ten temat pojawił się dzisiaj w programie Moniki Olejnik "7 dzień tygodnia" na antenie Radio Zet. Doradca prezydenta, Tomasz Nałęcz, odegrał rolę niedoinformowanego i uciekł od komentarza.
Próbowała go wyręczyć posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska, ale wyszło tragikomicznie.
- Rzeczywiście Łukasz Pawełek został raz (!!!) znaleziony na chodniku, to prawda - stwierdziła, już wzbudzając kpiące komentarza, ale po chwili rozbawiła towarzystwo w studio. Najpierw przekonywała, że jest bardzo odpowiedzialnym skarbnikiem. I w końcu wypaliła. - Znalazł się w izbie wytrzeźwień, bo zameldowany jest w Krakowie i nie wiedzieli gdzie go mają odwieźć.
- Dobre, dobre - śmiali się pozostali politycy. Nawet Monika Olejnik była rozbawiona. - Zaczynam się niepokoić, bo ja też jestem zameldowany w Krakowie - ironizował Jarosław Gowin.