W wydaniu internetowym "Super Expressu" ukazał się, reklamowany jako szczera spowiedź dyktatora, wywiad z sowieckim generałem Czesławem Kiszczakiem, który zaprosił dziennikarzy do willi na warszawskim Mokotowie. Materiał filmowy poprzedzający wywiad miał przedstawić schorowanego Kiszczaka. Takie przedstawianie człowieka odpowiedzialnego za zbrodnie PRL, oburza opozycjonistów.
- Wyobraźmy sobie, że w ten sposób, skupiając się na jego problemach ze starością, przedstawiano by np. byłego działacza NSDAP - pyta Wyszkowski. - Zbrodnie systemu, którego człowiekiem był Kiszczak, są dokładnie tego samego kalibru co zbrodnie hitlerowskie - podkreśla w rozmowie z nami Wyszkowski.
W tym samym wywiadzie Kiszczak wspomina też o teczkach, które niszczył na polecenie pewnych wpływowych osób. "To byli ludzie poważni. Pisarze, wielcy aktorzy i politycy. Widzę ich w telewizji, jak na mnie plują" - wylicza Czesław Kiszczak.
- To typowe zagranie agenta służb, sugerujące, że jest on w posiadaniu haków także na tych, którzy go krytykują - komentuje sprawę Wyszkowski. - To nonsens, ludzie, którzy krytycznie wypowiadają się na temat zbrodni Kiszczaka to ludzie odważni i czyści, tzw. „jego ludzie” go nie krytykują - dodaje.
- To czysta gra służb, i element dyscyplinowania swoich ludzi, którzy chcieliby się ewentualnie wyłamać i wyjawić prawdę dotyczącą wprowadzenia stanu wojennego, takich jak np. Lech Wałęsa - mówi twórca Wolnych Związków Zawodowych.