Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej" - powołując się na przecieki ze śledztwa ws. afery podsłuchowej - napisał:
"Według ABW grupę, która namówiła menedżera do podsłuchiwania i wyposażyła go w sprzęt, tworzyli: poseł PiS (podano nam jego nazwisko) kilku oficerów BOR zwolnionych ze stanowisk (wśród nich major Dariusz P., były szef oddziału zabezpieczenia i ochrony) oraz wspomniany już dziennikarz, który jest znajomym majora i posła i który w swojej karierze często publikował teksty na podstawie stenogramów z podsłuchów".
Temat natychmiast został podchwycony przez media, a w internecie zaczęło się "tropienie" o którego posła PiS chodzi. Nie weryfikując, czy "rewelacje" Czuchnowskiego mają coś wspólnego z prawdą. Na twitterze niektórzy dziennikarze zaczęli wymieniać konkretne nazwiska. Także posła PiS Marka Opioła, członka sejmowej speckomisji.
Portal niezalezna.pl skontaktował się dzisiaj rano z posłem Opiołą.
- To wierutne bzdury, który nie ma sensu komentować. Ale już podczas poniedziałkowej konferencji premier Donald Tusk wskazywał na opozycję, i jak widać, niektórzy poszli tym tropem - mówi nam poseł PiS, który nie ma zamiaru prostować absurdalnych plotek krążących w internecie. - Jeśli jednak taka bzdura pojawi się w przestrzeni medialnej, to zastanowię się na krokami prawnymi.