Jakże miło wesoły głosik w reklamie tych linii od kwietnia br. zapowiadał: „My do Gdańska przylecimy punktualnie". I rzeczywiście przylatywali punktualnie. Pociągi zderzały się, rozpadały dworce, zalewało perony, autostrad nie wybudowano, ale po kilka samolotów OLT dziennie lądowało na Wybrzeżu, by rozpierzchnąć się po całej Polsce, a nawet Europie. Tanio i wygodnie, i zawsze były bilety. OLT udowadniały, że Polska jest cywilizowanym, dobrze zorganizowanym krajem, o świetnie funkcjonującym transporcie.
Pożyliśmy trzy i pół miesiąca. A to był tylko piar dla naiwnych, bajka dla maluczkich...
Od dziś do austriackiego gadania, szwedzkich książeczek (pornosy), amerykańskiego uśmiechu i francuskich piesków możemy dołożyć powiedzonko: „jak fryzyjski transport". Czyli oszustwo.
