Ziemkiewicz zauważa, że środkowoeuropejskiemu krajowi stawia się konkretne wymagania: nie może być siedliskiem terrorystów, przemytników i leni. Nie może odstawać pod względem prawa, poziomu cywilizacyjnego, infrastruktury, itp. Jeśli tych wymagań nie spełnia, to znaczy, że ów naród nie jest wart niepodległości. Zastanawiając się czy my jesteśmy warci niepodległości, Rafał Ziemkiewicz dochodzi do przewrotnego wniosku, że jeśli my nie zadbamy o Polskę, zrobi to kto inny. Pytanie tylko, kto: Bruksela czy Rosja?
Z perspektywy lat Rafał Ziemkiewicz zwraca uwagę na różnice między przyjęciem książki przez rynek, gdzie przez siedem lat była ona jedną częściej kupowanych pozycji w księgarniach, a przyjęciem książki przez media, które zupełnie cały temat przemilczały.
Poniżej kilka słów autora w związku ze wznowieniem wydania „Polactwa”:
Siedem lat nieprzerwanej obecności w księgarniach to sporo jak na dzieło, które zostało w mediach albo zupełnie przemilczane, albo w najlepszym wypadku odnotowane, nie wzbudzając sporów, polemik ani dyskusji. Nie dlatego o tym piszę, żeby się przy okazji nowego wydania żalić czy kreować na niedocenionego, ale dlatego, że tę różnicę pomiędzy przyjęciem książki przez rynek a reakcją mediów uważam za potwierdzenie tez, które postawiłem – po części tu, po części w późniejszych „Michnikowszczyznie” i „Czasie wrzeszczących staruszków”. Przede wszystkim tej niewesołej konstatacji, że na dostrzeganie podstawowych spraw, na dyskusję o nich generalnie nie ma w Polsce koniunktury. Ci właśnie, których powinno to być żywiołem, nie są niczego ciekawi. Ani skąd przyszli, ani dokąd zmierzają, ani co powoduje, że tak, a nie inaczej układa się los naszego kraju. Polskiemu inteligentowi wystarcza intensywne przeżywanie poczucia wyższości, jaką czerpie z zaliczania się do „elity tego kraju”. Od myślenia ma innych. Ktoś mówi mu wszystko, co powinien wiedzieć, i już niczego więcej wiedzieć nie potrzebuje.
Niby nic nowego. Na umysłową gnuśność Polaków, na ich wieczną niedojrzałość, niezdolność nie tylko do stawiania czoła istotnym problemom, ale nawet myślenia o nich narzekali od pokoleń najwięksi, złościła ta nasza stadna bezmyślność umysły tak diametralnie różne jak Dmowski i Brzozowski, Żeromski i Gombrowicz, Piłsudski i Witkacy... by do tych tylko kilku nazwisk się ograniczyć. Warstewka tych, którym chce się weryfikować potoczne stereotypy, pytać o sens i przyczynę, przeciwstawiać się stadności, jest u nas cieniutka – dziś, po wszystkich nieszczęściach, jakie na nas w minionym stuleciu spadły, bodaj jeszcze cieńsza niż kiedykolwiek.
A jednak jest. Więc warto stawiać pytania i szukać odpowiedzi, nawet jeśli z czysto życiowego punktu widzenia znacznie bardziej opłaca się wygłaszanie laudacji i zgodne przeklinanie wskazanego przez autorytety wroga.
Rafał A. Ziemkiewicz
Patronat medialny nad książką objął portal Niezależna.pl oraz "Gazeta Polska" i "Gazeta Polska Codziennie".
