Przyjmijmy na chwilę fałszywy obraz PO i jej akolitów. Stankiewicz robiła dokument z protestu Solidarności na zlecenie partii (której?). Nawet przy tak zmanipulowanym ujęciu uderzają konsekwencje tez zawartych w oświadczeniu KRRiT. Rada neguje fundamenty demokracji i stwierdza, że z racji prezentowanych poglądów danej jednostce nie przysługuje prawo do ochrony. Ani razu nie wymienia w swoim piśmie Niesiołowskiego. Pomijając atakującego – KRRiT dokonuje sądu nad zaatakowaną. Instytucja stworzona, by chronić media i ich przedstawicieli, w sytuacji gdy najbardziej tej ochrony potrzebują – sądzi ich. Dobrze, by reżimowe media miały tego świadomość, bo władza PO nie jest wieczna.
