Nie trzeba z całą pewnością. Można być ateistą, muzułmaninem, hinduistą, konfucjonistą, animistą lub Masajem, a jednocześnie to rozumieć. Wystarczy być człowiekiem szanującym innych ludzi i respektującym ich prawo do wypowiedzi, do wolnej debaty, do pluralizmu w mediach.
Dlatego tak zdumiewające są u nas wyroki niezawisłych sądów, lekceważące te podstawowe, przynajmniej w Europie, zasady. Tak zaskakujące są roszczenia organów państwa, by rządzić nie tylko naszymi pieniędzmi, pracą, wiekiem szkolnym, dostępem do leków i emeryturami, ale także naszym sumieniem.
A konstytucja gwarantuje nam wolność sumienia...
